846 osób podpisało list protestacyjny dotyczący sytuacji w Bodzowie i Kostrzu. Największe emocje budzi planowana inwestycja obejmująca 220 mieszkań na działce nr 349/2 w pobliżu wału wiślanego. Mieszkańcy przekonują, że lokalna infrastruktura już dziś nie radzi sobie z istniejącą zabudową, a kolejne osiedle może oznaczać około 350 dodatkowych samochodów. Oryginał protestu z podpisami trafił 13 sierpnia do Kancelarii Magistratu Urzędu Miasta Krakowa.
220 mieszkań i setki dodatkowych samochodów
To właśnie planowana zabudowa na działce 349/2 stała się jednym z głównych powodów mobilizacji mieszkańców. Autorzy protestu sprzeciwiają się budowie osiedla bloków z 220 mieszkaniami i szacują, że inwestycja może zwiększyć ruch w tej części Krakowa o około 350 samochodów. W piśmie podnoszą również kwestie środowiskowe – ich zdaniem zabudowa może ograniczyć przewietrzanie miasta, zmniejszyć naturalną retencję oraz zwiększyć ryzyko związane z wodami opadowymi i wezbraniami Wisły. Przypominają też powódź z 2010 roku, gdy – jak opisują – ulice zostały zalane, a Bodzów został odcięty.
Jedna wąska droga ma obsługiwać coraz więcej ludzi
Najbardziej praktyczny problem dotyczy jednak codziennego dojazdu. Mieszkańcy wskazują, że podstawowym połączeniem Bodzowa z resztą Krakowa pozostaje ul. Widłakowa, prowadząca pomiędzy ul. Tyniecką i Falistą. Według protestujących droga ma około czterech kilometrów, na dużej części nie przekracza trzech metrów szerokości, a miejscami zwęża się nawet do dwóch metrów. Jednocześnie odbywa się nią ruch w obu kierunkach. Autorzy listu zwracają uwagę na samochody obsługujące budowy, zły stan nawierzchni, brak bezpiecznej przestrzeni dla pieszych i rowerzystów oraz uszkodzenia, które – według nich – pojawiają się przy domach i skarpie.
Mieszkańcy nie chcą też stałego ruchu wahadłowego. W piśmie zaznaczają, że nie zgodzili się na takie rozwiązanie w 2022 roku i sprzeciwiają się jego ponownemu wprowadzeniu. Przywołują przy tym informację Zarządu Dróg Miasta Krakowa, zgodnie z którą na całej długości Widłakowej nie ma technicznej możliwości jej poszerzenia. Z tego wyciągają wniosek, że dalsza intensywna zabudowa deweloperska nie powinna być kontynuowana.
Sześć kilometrów od Wawelu, a problemy jak na obrzeżach
Lista zarzutów jest znacznie dłuższa. Protestujący wskazują, że w Bodzowie brakuje chodników i bezpiecznych poboczy, a większość domów – mimo odległości około sześciu kilometrów od Wawelu – nadal nie ma kanalizacji. W liście opisują też problemy dotyczące prowadzonych przyłączy kanalizacyjnych i zmian w przygotowanych wcześniej projektach, o których mieszkańcy mieli dowiadywać się przypadkowo.
W dokumencie pojawiają się również kwestie, które mogą wydawać się drobniejsze, ale dla mieszkańców mają znaczenie w codziennym życiu. Autorzy protestu wskazują na brak choćby jednej ławki, placu zabaw, skweru czy mikroparku. Zwracają też uwagę, że w okolicy nie ma sklepów ani nawet tablicy ogłoszeniowej dla mieszkańców. Ich zdaniem szczególnie dotyka to seniorów i osoby mające problemy z poruszaniem się.
„Nie protestujemy przeciwko rozwojowi”
Mieszkańcy podkreślają, że ich sprzeciw nie jest wymierzony w rozwój miasta jako taki. Domagają się natomiast, aby nowe inwestycje szły w parze z rozbudową infrastruktury i nie pogarszały warunków życia obecnych mieszkańców. W liście zarzucają władzom, że od ponad 20 lat lokalne problemy komunikacyjne i komunalne nie są rozwiązywane w tempie odpowiadającym rozwojowi zabudowy. Jednocześnie wskazują, że Bodzów i Kostrze znajdują się na obszarze Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, a dalsze inwestycje – w ich ocenie – prowadzą do utraty przyrodniczego i krajobrazowego charakteru tego miejsca.
List został skierowany nie tylko do pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika. Wśród adresatów znaleźli się także wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar, przedstawiciele miejskich wydziałów, Zarządu Dróg Miasta Krakowa, konserwatora zabytków, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wód Polskich, Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego, Rady Miasta Krakowa oraz Rady Dzielnicy VIII. Nadawcą dokumentu jest Stowarzyszenie dla Bodzowa.
Skala poparcia pokazuje, że sprawa nie dotyczy pojedynczego głosu. Pod protestem znalazło się 846 podpisów, w tym głosy mieszkańców Bodzowa i sąsiedniego Kostrza. Teraz najważniejsze będzie stanowisko instytucji, do których skierowano dokument, oraz odpowiedź na pytanie, jak miasto zamierza pogodzić dalszą zabudowę tej części Krakowa z ograniczeniami komunikacyjnymi i oczekiwaniami obecnych mieszkańców.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info


