Drugi występ Cracovii pod wodzą Bartosza Grzelaka przyniósł drugi podział punktów. Choć tym razem drużyna nie musiała ratować wyniku w ostatnich sekundach, jak miało to miejsce przed tygodniem, szkoleniowiec nie ukrywał zawodu po bezbramkowym starciu z Zagłębiem Lubin. Pasy przez ponad godzinę grały z przewagą jednego zawodnika, jednak nie potrafiły przekuć tego atutu w zwycięskiego gola.
Analiza niewykorzystanego atutu
Szkoleniowiec krakowian otwarcie przyznał, że jest rozczarowany rezultatem, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności meczu. Według Grzelaka zespół dobrze wszedł w spotkanie, ale po czerwonej kartce dla rywala tempo gry z piłką drastycznie spadło. W drugiej odsłonie krakowianie starali się przyspieszyć i częściej posyłali piłki w pole karne, lecz Zagłębie okazało się zbyt silne w defensywie. Trener zauważył, że paradoksalnie jego ekipa prezentowała się lepiej, gdy siły na boisku były wyrównane.
Gdy rywale grali w osłabieniu, Cracovia ustawiła się zbyt ofensywnie, co narażało ją na groźne kontry i stałe fragmenty gry, przy których świetną dyspozycją musiał wykazać się Sebastian Madejski. Grzelak podkreślił, że mimo starań zawodników, w kluczowych momentach brakowało im pewności siebie w strefie podbramkowej przeciwnika.
Taktyczne poszukiwania i brak jakości
W przerwie oraz w trakcie drugiej połowy sztab szkoleniowy dokonywał taktycznych roszad, w tym dwukrotnej zmiany formacji. Jednym z założeń było wyższe ustawienie wahadłowych, co miało wymusić wejście na boisko bardziej ofensywnego Martina Minczewa. Trener wyjaśnił, że celem było zdominowanie strefy zbierania drugich piłek, jednak plany te pokrzyżowała zbyt duża liczba fauli w pressingu.
W ocenie Bartosza Grzelaka drużynie nie udało się zachować zimnej krwi w decydującej fazie meczu. Zamiast budować klarowne okazje, zawodnicy zaczęli posyłać dośrodkowania z nieprzygotowanych pozycji i oddawać strzały z bardzo dużej odległości. Szkoleniowiec zaznaczył, że sama gra w przewadze nigdy nie gwarantuje wygranej, a Cracovii zabrakło w niedzielę czystej jakości sportowej, by sforsować nisko ustawioną obronę gospodarzy.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



