Sprawa Ośrodka Jazdy Konnej Zordina w Krakowie nie kończy się na kontroli weterynaryjnej. Stowarzyszenie Prawnicy na Rzecz Zwierząt poinformowało o złożeniu do Prokuratury Rejonowej Kraków-Nowa Huta zawiadomienia o podejrzeniu znęcania się nad zwierzętami. Organizacja chce również, aby śledczy rozważyli zabezpieczenie zwierząt. To kolejny etap sprawy, która od kilku dni wywołuje ogromne emocje w internecie.
Zawiadomienie trafiło do prokuratury
Prawnicy na Rzecz Zwierząt przekazali, że podstawą zawiadomienia są zgromadzone nagrania, fotografie oraz relacja świadka. Stowarzyszenie wskazuje w nim m.in. na podejrzenia dotyczące skrajnego wychudzenia koni, pozbawiania psów dostępu do wody i jedzenia oraz przypadków zwierząt z nieleczonymi, otwartymi ranami.
Są to na tym etapie zarzuty przedstawione w zawiadomieniu, a nie ustalenia prokuratury ani prawomocne rozstrzygnięcia.
Organizacja zwróciła się do śledczych o przeprowadzenie niezbędnych czynności dowodowych, w tym o rozważenie zabezpieczenia zwierząt. Zapowiedziała również udział w postępowaniu w charakterze podmiotu wykonującego prawa pokrzywdzonego.
Stowarzyszenie przypomina, że za znęcanie się nad zwierzętami może grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności, natomiast w przypadku szczególnego okrucieństwa – od trzech miesięcy do pięciu lat.
Kontrola nie zakończyła się odebraniem zwierząt
Nowy krok prawników nastąpił po kontroli przeprowadzonej w OJK Zordina przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i Powiatowy Inspektorat Weterynarii.
Na posesji zastano 28 koni, siedem psów, jedną kozę oraz koty. Kontrolujący uznali, że stan zwierząt nie daje podstaw do ich natychmiastowego interwencyjnego odebrania. Jednocześnie KTOZ i PIW wydały zalecenia dotyczące poprawy warunków bytowych.
KTOZ bardzo wyraźnie zaznaczyło przy tym, że decyzji o pozostawieniu zwierząt na miejscu nie należy interpretować jako stwierdzenia, że warunki są dobre. Organizacja zapowiedziała dalsze monitorowanie sytuacji i wskazała na potrzebę zaangażowania niezależnych ekspertów.
Zdjęcia wywołały lawinę reakcji
Cała sprawa zaczęła nabierać rozgłosu po publikacjach w mediach społecznościowych. Aniela Kuczeriszka, która korzystała z usług stajni w Łuczanowicach, opisywała swoją wizytę z 8 sierpnia. Twierdziła m.in., że część koni była bardzo wychudzona, a warunki utrzymywania zwierząt były niewłaściwe. Alarmowała również o braku dostępu do wody w czasie jej pobytu na terenie ośrodka.
Od 11 sierpnia w internecie zaczęły pojawiać się kolejne fotografie i relacje. Nie wszystkie materiały były jednak aktualne – część zdjęć pochodziła sprzed miesięcy, roku, a nawet kilku lat.
Właścicielka stanowczo odpiera oskarżenia
Kinga Czekaj, właścicielka OJK Zordina, nie zgadza się z przedstawianym w internecie obrazem stajni. Utrzymuje, że konie mają dostęp do wody i siana, a padok jest regularnie sprzątany. Publikacje w mediach społecznościowych ocenia jako personalny atak na nią i ośrodek.
Odniosła się również do stanu dwóch klaczy widocznych na zdjęciach. Kondycję jednej wiąże z niedawnym porodem i karmieniem źrebaka. W przypadku drugiej twierdzi, że kupiła ją już ciężarną, nie wiedząc o ciąży. Przyznaje jednocześnie, że zwierzę obecnie nie wygląda najlepiej i zapewnia, że podejmowane są działania w celu poprawy jego kondycji.
Jedna ze spraw ma już znacznie dłuższą historię
Wśród materiałów krążących w sieci znalazły się również drastyczne zdjęcia owcy z poważną raną na szyi. Fotografie pochodzą sprzed ponad roku.
Właścicielka posesji twierdziła, że rana powstała w wyniku pogryzienia przez psa, a zwierzę pozostawało pod opieką weterynaryjną. KTOZ przedstawiło inną wersję. Według organizacji podczas kolejnej kontroli stwierdzono, że wcześniej deklarowana pomoc nie została udzielona, dlatego owca została interwencyjnie odebrana w asyście policji. W tej sprawie toczy się postępowanie karne.
Sprawdza to także środowisko jeździeckie
Do wyjaśniania sytuacji włączył się również Polski Związek Jeździecki. Wspólnie z Małopolskim Związkiem Jeździeckim prowadzi czynności dotyczące zgłoszeń związanych z OJK Zordina. Jeśli nieprawidłowości zostaną potwierdzone, sprawa może trafić do Rzecznika Dyscyplinarnego PZJ.
Po najnowszym zawiadomieniu ciężar sprawy przesuwa się jednak również na postępowanie karne. Prokuratura Rejonowa Kraków-Nowa Huta otrzymała zawiadomienie o podejrzeniu znęcania się nad zwierzętami, a stowarzyszenie Prawnicy na Rzecz Zwierząt domaga się szczegółowego wyjaśnienia okoliczności i zabezpieczenia materiału dowodowego.
Na obecnym etapie nie można przesądzać, czy doszło do przestępstwa. Odpowiedź na to pytanie może przynieść dopiero postępowanie prowadzone przez właściwe organy.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info
za: dziennikpolski24.pl



