Była dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Narutowicza, Mariola Marchewka, złożyła pozew przeciwko placówce o naruszenie dóbr osobistych; domaga się odszkodowania w wysokości 700 tys. zł oraz wypłaty zaległej odprawy odpowiadającej trzem miesięcznym pensjom, co łącznie daje kwotę zbliżoną do 800 tys. zł.
Informację o skierowaniu pozwu potwierdził Radiu Kraków zastępca prezydenta Krakowa Stanisław Kracik, który ocenił, że sprawa najprawdopodobniej będzie rozstrzygana w sądzie, przy czym nie wyklucza się możliwości mediacji, choć na ten moment nie toczą się żadne rozmowy między stronami.
Sprawa wiąże się z gwałtownym zakończeniem współpracy z dyrektorką, do jakiego doszło w lipcu w związku z pojawieniem się „szeregu niepokojących sygnałów dotyczących zarządzania placówką”. Po odwołaniu Marioli Marchewki obowiązki kierownicze przejęła Anna Tylek, która przygotowała nowy plan naprawczy. Szpital boryka się z poważnym zadłużeniem — według wcześniejszych ustaleń kwota długu sięga około 150 mln zł — oraz z wynikami audytu zleconego w listopadzie 2024 r., który wskazał na nieprawidłowości w gospodarce finansowej, zniekształcenia sprawozdań za lata 2022–2023 oraz wątpliwości związane z warunkami najmu lokali użytkowych i rozliczeniami mediów. W mediach pojawiały się także informacje o wysokich premiach przyznawanych w okresie narastania zadłużenia.
Reakcje władz miasta i radnych były ostre. Zastępca prezydenta Kracik zaznaczył, że każdy pozew wymaga analizy i prawnego rozstrzygnięcia; część radnych skrytykowała działania byłej dyrektorki, wskazując na nieadekwatność żądanej kwoty wobec skali problemów placówki i kosztów, które w przypadku przegranej będą musiały ponieść władze miejskie. Jeżeli sąd uwzględni roszczenia, odpowiedzialność finansowa obciąży Urząd Miasta Krakowa, nie sam szpital.
Obecnie trwa konkurs na nowego dyrektora szpitala; zgłosiły się dwie osoby.
za: Radio Kraków


