Trzy kolejne porażki sprawiły, że niedzielny wyjazd do Płocka będzie dla Cracovii ważną próbą przerwania złej serii. „Pasy” zagrają z Wisłą o godz. 12.15, a Bartosz Grzelak ma przed tym spotkaniem szeroki wybór w ofensywie i niemal pełną kadrę. Jak poinformował szkoleniowiec podczas konferencji prasowej, jedynym zawodnikiem pozostającym pod znakiem zapytania jest Karol Knap.
W ataku zrobiło się naprawdę ciasno
Po zakończeniu okna transferowego trener Cracovii ma znacznie więcej możliwości w przednich formacjach. Wśród zawodników rywalizujących o miejsce są m.in. Kahveh Zahiroleslam, Wiktor Bogacz, Kacper Śmiglewski, Lasse Nordås i Mohamed Berte, a do zespołu dołączył również Siem Eyob-Abraha. Młody zawodnik rozpoczął już treningi z pierwszą drużyną, a w ostatnim meczu rezerw zdobył dwa gole i zaliczył dwie asysty. Grzelak ocenił jego występ pozytywnie, zaznaczając jednak, że piłkarz potrzebuje jeszcze czasu, aby nabrać doświadczenia potrzebnego do regularnej gry na poziomie pierwszego zespołu.
Szkoleniowiec nie zamierza przy tym ustalać sztywnej hierarchii napastników na wiele tygodni. Bogacz i Śmiglewski występowali ostatnio w rezerwach, ale nadal trenują z pierwszą drużyną. Według Grzelaka sami zawodnicy mają swoją postawą stworzyć kolejność w rywalizacji, a podstawowa jedenastka będzie wybierana na konkretny najbliższy mecz.
Letnie okno przyniosło Cracovii osiem nowych twarzy. Mówiąc o zmianach w drużynie, Grzelak zwracał uwagę również na odejścia, wymieniając m.in. Wójcika, Boško Šutalo i Charpentiera. Wśród piłkarzy, którzy przyszli do klubu i mogą dać zespołowi inne możliwości, wskazywał m.in. Dominika Baumgartnera, Lasse Nordåsa oraz Sayfallaha Ltaiefa. Sam trener nie chciał wystawiać całemu oknu transferowemu prostej oceny, podkreślając, że nowa grupa potrzebuje jeszcze czasu na lepsze zgranie.
Statystyki z Górnikiem zabolały. Trener je potwierdził
Podczas konferencji jeden z dziennikarzy przytoczył liczby dotyczące ofensywy Cracovii: 19 strzałów w meczu z Radomiakiem, 21 ze Zniczem oraz tylko siedem przeciwko Górnikowi Zabrze. Grzelak potwierdził, że te statystyki się zgadzają, a następnie wskazał na problem z dochodzeniem do sytuacji strzeleckich.
Według szkoleniowca we wcześniejszych spotkaniach zespół potrzebował średnio około 25-28 podań, aby doprowadzić do jednej próby, natomiast przeciwko Górnikowi liczba ta wzrosła do około 60 podań na strzał. Grzelak uznał, że jego drużyna powinna była grać bardziej wertykalnie. Zaznaczył również, że Cracovia miała dwie duże okazje i takie momenty musi zamieniać na bramki, zanim spotkanie zacznie układać się pod dyktando przeciwnika.
W pytaniach pojawił się także temat rzutów karnych. Jeden z dziennikarzy zwrócił uwagę, że w czterech kolejnych meczach przeciwko Cracovii dyktowano jedenastki. Grzelak odniósł się do tej serii i przyznał, że zespół musi zachowywać większą dyscyplinę we własnym polu karnym. W przypadku ostatniej sytuacji z Gustavem Henrikssonem trener uważał, że jego obrońca zrobił przy interwencji tyle, ile mógł, choć arbiter podjął inną decyzję. Szkoleniowiec wspomniał również wcześniejszą sytuację Mauro Perkovicia przeciwko Radomiakowi.
Płock ma ruszyć mocno od pierwszych minut
Grzelak nie zamierza lekceważyć najbliższego przeciwnika. W jego ocenie Wisła Płock gra w specyficzny sposób, a początek sezonu nie przyniósł jej takich wyników, jakich prawdopodobnie oczekiwała. Trener „Pasów” zwrócił jednak uwagę na spotkanie z Pogonią Szczecin, w którym płocczanie pokazali, że potrafią punktować na wyjeździe z wymagającym rywalem.
Największej czujności krakowianie mają potrzebować na początku meczu. Według Grzelaka Wisła potrafi wchodzić w spotkania z dużą intensywnością, stwarza sytuacje i jest groźna przy stałych fragmentach gry. Szkoleniowiec zaznaczył, że Cracovia będzie musiała zbliżyć się do maksimum swoich możliwości, aby wrócić z Płocka z punktami.
Jednym z ofensywnych atutów „Pasów” może być współpraca Ajdina Hasicia i Sayfallaha Ltaiefa. To już bezpośrednia ocena Grzelaka – szkoleniowiec stwierdził, że między tymi zawodnikami jest dobra chemia. Hasić, choć występuje na prawym skrzydle, często schodzi do środka i szuka wolnych przestrzeni. Lasse Nordås dołączył natomiast do zespołu później i – według trenera – nadal pracuje nad lepszym zrozumieniem wymagań związanych z grą na pozycji numer dziewięć.
Burlet bez urazu. Klich z trzema kartkami
Kibice pytają również o Vincenta Burleta, który dotąd nie otrzymywał wielu minut. Grzelak wyjaśnił, że nie stoi za tym żaden problem zdrowotny. Piłkarz w poprzednim klubie występował przede wszystkim jako wahadłowy i potrzebuje czasu, aby dostosować się do gry w czteroosobowej formacji defensywnej. Szkoleniowiec widzi dla niego również możliwość występów wyżej, na lewym skrzydle, i zapewnił, że Burlet bardzo dobrze pracuje podczas treningów.
Osobny wątek dotyczył Mateusza Klicha. To dziennikarz wskazał w pytaniu, że kapitan Cracovii ma już trzy żółte kartki, a Grzelak następnie potwierdził, że statystycznie rzeczywiście wygląda to inaczej niż wcześniej. Trener wiązał częstsze upomnienia z dużym zaangażowaniem Klicha, większą liczbą pojedynków i jego ambicją. Według szkoleniowca kapitan próbuje w ten sposób pchać drużynę do przodu, choć ta intensywność może czasami odbijać się na jego nerwach na boisku.
Grzelak chce również mocno wykorzystywać drużynę rezerw do rozwoju młodych zawodników. W jego ocenie piłkarz w wieku od 17 do 22 lat powinien rozegrać co najmniej 1800 minut w sezonie, niezależnie od tego, czy zbierze je w pierwszym, czy drugim zespole. Trener przyznał, że korzystniejszy byłby wyższy poziom rozgrywkowy rezerw, ale obecnie najważniejsze jest zapewnienie młodym realnych minut meczowych, których nie da się odtworzyć podczas treningu.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



