Cracovia wygrała przed własną publicznością z Legią Warszawa 2:1 w meczu 7. kolejki ekstraklasy, zapisując na swoim koncie ważne trzy punkty.
Spotkanie rozpoczęło się od inicjatywy gości, którzy już w drugiej minucie powinni objąć prowadzenie — strzał Milety Rajovicia został jednak obroniony przez Sebastiana Madejskiego, a dobitka Miguela Alfareli minęła cel. Siedem minut później Wojciech Urbański trafił w słupek po uderzeniu z dystansu, co podkreślało ofensywny charakter pierwszych fragmentów gry.
Z biegiem czasu inicjatywę przejęli gospodarze i w 24. minucie otworzyli wynik. Amir Al‑Ammari zagrał prostopadle do Filipa Stojilkovića, który urwał się obronie Legii i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza rywali. Do przerwy Cracovia utrzymała prowadzenie, kontrolując grę i ograniczając ofensywne zagrożenie warszawian.
Tuż po wznowieniu Legia wyrównała niemal natychmiast. W 46. minucie strzał Alfareli został odbity przez bramkarza, a Mileta Rajović dopadł do dobitki i głową skierował piłkę do siatki. Remis nie zmienił jednak determinacji gospodarzy, którzy nadal szukali sposobu na ponowne wyjście na prowadzenie. W 52. minucie Martin Minczew trafił w słupek po strzale z ostrego kąta, co było niemal natychmiastową zapowiedzią dalszych emocji.
Decydujący moment nadszedł w 66. minucie: Mikkel Maigaard dośrodkował z rzutu rożnego, a Mauro Perković zamknął akcję strzałem głową przy słupku, który przebił się obok interweniującego bramkarza Legii. Cracovia ponownie przejęła inicjatywę i od tego czasu kontrolowała przebieg meczu, aktywnie szukając szans na podwyższenie wyniku, zamiast jedynie się bronić.
Legia próbowała przełamać defensywę gospodarzy zmianami dokonanymi przez Edwarda Iordănescu, jednak modyfikacje składu oraz gra w osłabieniu po urazie Jeana‑Pierre’a Nsame nie przyniosły oczekiwanego efektu. Najgroźniejszą okazję zanotował Wahan Biczachczjan, którego strzał z wolnego obronił Madejski. Cracovia dowiozła jednobramkowe prowadzenie do końca spotkania i mogła świętować zwycięstwo 2:1.
Więcej zdjęć na naszym fanpage na Facebooku!


