Cracovia ma po dwóch kolejkach tylko punkt i wciąż czeka na pierwszego gola. Przed niedzielnym wyjazdem do Wrocławia Ajdin Hasic nie szuka wymówek. Bośniak wskazuje wprost, że „Pasy” potrzebują więcej pewności siebie, energii i agresji, ale jednocześnie przekonuje, że przełamanie jest tylko kwestią czasu. Początek meczu ze Śląskiem Wrocław o godz. 14.45.
Hasic: „Musimy grać z większą pewnością, z większą mocą”
Największy problem Cracovii na początku sezonu jest oczywisty – drużyna nie potrafiła jeszcze zdobyć bramki. Hasic nie ucieka od tego tematu. Przed spotkaniem ze Śląskiem wskazał, że zespół musi przede wszystkim zacząć lepiej wykorzystywać swoje sytuacje.
Musimy grać z większą pewnością, z większą mocą. Powinniśmy grać bardziej agresywnie – mówił Ajdin Hasic.
Bośniak wrócił też do poprzedniego spotkania z Pogonią. Jego zdaniem w pewnych fragmentach rywale wyglądali na bardziej energetycznych, choć Cracovia stworzyła więcej okazji. To właśnie ten element zawodnik uznał za jedną z przyczyn niepowodzenia.
To tylko kwestia czasu, żeby wygrać pierwszy mecz i wtedy wszystko będzie łatwiejsze – przekonywał.
Zmiana ustawienia na grę czwórką obrońców nie jest dla Hasica wielką rewolucją. Zwraca uwagę przede wszystkim na dodatkowego zawodnika w środku pola, który daje więcej możliwości w ofensywie. Dla niego znacznie ważniejsze od samego zapisu 4-3-3 czy 3-4-3 jest konsekwentne wykonywanie założeń na boisku.
Cracovia przedłużyła kontrakt. W głowie jest już bariera 100 meczów
Jednym z tematów konferencji była również przyszłość 24-letniego zawodnika. Cracovia skorzystała z klauzuli przedłużającej jego umowę o kolejny rok. Hasic przyjął tę decyzję bardzo spokojnie i uważa ją za dobre rozwiązanie dla obu stron.
Pytali mnie o to, co myślę i wszyscy zgadzamy się, że to najlepsze, co można zrobić dla obu stron w tej chwili – mówił.
Bośniak rozegrał już prawie 60 spotkań w Ekstraklasie. Przy pozostaniu w Krakowie może więc zacząć realnie myśleć o przekroczeniu granicy 100 występów.
Oczywiście chciałbym grać na jeszcze wyższym poziomie, ale jestem zadowolony, że zostaję tutaj na trzeci sezon. Jeśli zostanę zdrowy i będę tutaj w następnym sezonie, będę bardzo szczęśliwy, jeśli uda mi się zagrać 100 meczów – przyznał.
Właśnie zdrowie stawia obecnie na pierwszym miejscu. Hasic przypomniał, że w przeszłości zmagał się z urazami, dlatego indywidualne statystyki schodzą u niego na dalszy plan. Jednocześnie liczy, że w tym sezonie jego dorobek goli i asyst może wejść na wyższy poziom i przełożyć się na wyniki zespołu.
Kadra Bośni go obserwowała. Mundial potraktował jako dodatkową motywację
Hasic mówił również o reprezentacji Bośni i Hercegowiny. Przyznał, że wierzył, iż mógłby pomóc drużynie podczas mundialu, ale zaakceptował decyzje sztabu. Szczególnie mocno przeżywał historyczny dla jego kraju awans z fazy grupowej.
Wierzę w siebie. Myślę, że mógłbym pomóc drużynie, ale ludzie, którzy zdecydowali, których zawodników wybrać na mundial, wykonali bardzo dobrą robotę – podkreślał.
Zawodnik Cracovii miał informacje, że przedstawiciele reprezentacji pojawili się przynajmniej na jednym jego meczu w poprzednim sezonie. Ostatecznie wybrano innych graczy, a Hasic nie traktuje tego jako powodu do pretensji.
Dla mnie to jeszcze jedna motywacja, żeby pracować jeszcze ciężej – powiedział.
Szczególne wrażenie zrobiły na nim obrazy bośniackich kibiców świętujących w Stanach Zjednoczonych. Sam fakt, że nie znalazł się na turnieju, nie przesłonił mu satysfakcji z wyniku reprezentacji.
Numer 10 jest jego marzeniem. Klub już pytał
Podczas konferencji pojawił się również mniej oczywisty temat. Jeszcze przed przyjściem Filipa Marchwińskiego Hasic został zapytany przez ludzi z klubu, czy chciałby przejąć koszulkę z numerem 10. Odmówił.
Numer 10 jest moim marzeniem i chciałbym go mieć. Jestem tutaj trzeci sezon, a dwa sezony grałem z numerem 14, więc nie chciałem się zmieniać – wyjaśnił.
Hasic został też zapytany o efektownego gola przeciwko Sevilli, który szeroko krążył w internecie. Przyznał, że powtórzenie takiego trafienia byłoby bardzo trudne i że podobne bramki zdarzają się zawodnikowi najwyżej kilka razy w karierze. Nie zamierza jednak przestać próbować.
Spróbuję dalej. Spróbuję dalej wywoływać uśmiech na twarzach naszych fanów i strzelać. Jeśli nie taki sam, to podobny – zapowiedział.
Najpierw jednak Cracovia potrzebuje gola znacznie bardziej zwyczajnego – takiego, który pozwoli jej przełamać ofensywną niemoc i wrócić z Wrocławia z pierwszym zwycięstwem w sezonie.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



