Kilka minut drugiej połowy wystarczyło, żeby sytuacja Cracovii w Płocku rozsypała się niemal całkowicie. Najpierw „Pasy” zostały w dziesiątkę, później straciły drugiego gola, a gdy Mohamed Berte dał krakowianom nadzieję na powrót do meczu, Wisła odpowiedziała niemal natychmiast. Skończyło się porażką 1:3 i kolejnym bardzo niepokojącym wynikiem zespołu Bartosza Grzelaka.
Siedem minut, które ustawiły drugą połowę
Kluczowy moment przyszedł w 59. minucie. Dominik Baumgartner popełnił drugi faul karany żółtą kartką i musiał opuścić boisko. Cracovia, która już wcześniej przegrywała, została więc osłabiona.
Gospodarze szybko wykorzystali przewagę. Adam Radwański uderzył na bramkę, Sebastian Madejski zdołał jeszcze skierować piłkę na słupek, ale ta po odbiciu wpadła do siatki. Wisła prowadziła 2:0.
Bartosz Grzelak czekał ze zmianami do 65. minuty, a wtedy wprowadził od razu trzech zawodników. Jeden z rezerwowych błyskawicznie dał efekt – Mohamed Berte po podaniu Mauro Perkovicia zdobył głową kontaktową bramkę.
Krakowianie nawet nie zdążyli jednak na dobre pomyśleć o odrabianiu strat. Po kilkudziesięciu sekundach Samuel Akere trafił na 3:1 i ponownie dał gospodarzom dwubramkową przewagę. Na ten cios Cracovia odpowiedzi już nie znalazła.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się szybko
Problemy gości zaczęły się znacznie wcześniej. Wisła Płock mocno weszła w spotkanie i już przy pierwszej naprawdę groźnej sytuacji znalazła drogę do bramki. Po zagraniu Diona Gallapeniego Patryk Kun wygrał pojedynek z Mauro Perkoviciem i strzałem głową dał gospodarzom prowadzenie.
Cracovia próbowała szukać miejsca głównie przez dośrodkowania. Sayfallah Ltaief posłał groźną piłkę w pole karne, ale Rafał Leszczyński ją złapał, a chwilę później Martin Minczew nie zdołał zamknąć kolejnej akcji.
Jeszcze przed przerwą to Wisła była bliżej następnego trafienia. Zan Rogelj przedarł się prawą stroną obok Brahima Traore i obsłużył Olafa Kobackiego, który uderzył minimalnie obok słupka. Po stronie Cracovii brakowało konkretnego zakończenia akcji – Lasse Nordas zdecydował się na zgranie zamiast strzału, a próbę Perkovicia zablokowano.
Sam Perković przyznał w przerwie, że przy straconym golu był spóźniony, podobnie jak cała defensywa „Pasów”.
Grzelak zamieszał składem, ale nie odmienił gry
Po ostatnich ruchach kadrowych trener Cracovii ma większe możliwości wyboru i przed spotkaniem w Płocku dokonał dwóch zmian względem meczu z Górnikiem Zabrze. Gustav Henriksson ustąpił miejsca Dominikowi Baumgartnerowi, natomiast za Karola Knapa rozpoczął Martin Minczew. Ajdin Hasić tym razem zagrał w środku pola.
Mimo niekorzystnego obrazu pierwszej połowy Grzelak nie dokonał żadnej zmiany w przerwie. Początek drugiej części również należał do gospodarzy – w 53. minucie Afonso Silva miał szansę po uderzeniu głową, lecz zrobił to niedokładnie.
Dla Wisły Płock sobotnie spotkanie oznaczało także przełamanie własnego problemu. Zespół nie zdobył wcześniej bramki na swoim stadionie od kwietniowego zwycięstwa 1:0 nad Lechią. Przeciwko Cracovii ten licznik wreszcie się zatrzymał.
Seria Cracovii robi się coraz gorsza
Porażka w 8. kolejce Ekstraklasy nie jest już pojedynczym potknięciem. Cracovia przegrała czwarty kolejny mecz – trzy razy w lidze i raz w Pucharze Polski.
Płock także wcześniej nie był dla krakowian szczególnie gościnnym terenem. W poprzednim sezonie padł tutaj remis 0:0, a przed spadkiem Wisły do I ligi „Pasy” przegrywały na tym stadionie 0:1 oraz 1:2. Przed sobotnim spotkaniem ich ekstraklasowy bilans na boisku płocczan wynosił trzy zwycięstwa, trzy remisy i sześć porażek.
Jeszcze poważniej wygląda obecna seria wyjazdowa. Cracovia wygrała poza Krakowem tylko na początku roku z Bruk-Betem Termalicą w Niecieczy. Od tamtej pory zaliczyła już 11 kolejnych wyjazdowych spotkań bez zwycięstwa.




