Nie pamiętam, kiedy ostatnio opozycja była tak przewidywalna. Rząd podejmuje realne działania, żeby obniżyć ceny paliw – źle. Premier reaguje na globalny kryzys – źle. Państwo wreszcie zaczyna działać – jeszcze gorzej. Bo przecież dla prawicy najlepsze państwo to takie, które dużo mówi, a niewiele robi.
Premier Donald Tusk zapowiedział pakiet CPN – „Ceny Paliwa Niżej”. Proste, konkretne, zrozumiałe. Bez marketingowych sztuczek, bez tekturowej propagandy rodem z czasów poprzedniej władzy. Za tym skrótem stoi coś więcej niż symboliczne nawiązanie do przeszłości. To jasny sygnał: rząd bierze odpowiedzialność i reaguje tam, gdzie taka reakcja jest potrzebna.
Bo prawda jest taka, że żyjemy dziś w świecie, w którym ceny paliw nie zależą wyłącznie od decyzji Warszawy. Wojna na Bliskim Wschodzie, blokada szlaków handlowych – to wszystko wpływa na naszą kieszeń, dlatego właśnie dziś potrzebne są decyzje państwa, które ograniczą skutki tych globalnych wstrząsów, skutki odczuwalne przez zwykłych ludzi, przeciętnych Kowalskich.
I co robi rząd? Obniża VAT z 23 do 8 procent, redukuje akcyzę do minimum dopuszczalnego w Unii Europejskiej, wprowadza mechanizmy stabilizujące ceny. To nie są deklaracje. To konkretne decyzje i konkretne działania, które wymiernie obniżyły ceny paliw na stacjach benzynowych w Polsce. To jest właśnie różnica między odpowiedzialnością a politycznym teatrem.
Przypomnijmy sobie, jak wyglądały „działania” poprzedniej władzy. Wielkie konferencje, puste słowa, „tarcze”, które w praktyce były często chaotyczne, spóźnione i służyły bardziej propagandzie niż realnej pomocy. Dziś mamy do czynienia z podejściem odwrotnym: mniej sloganów, więcej konkretów.
Oczywiście opozycja już zdążyła się oburzyć. Bo jak to – CPN? Bo przecież to się kojarzy z PRL-em. Tylko że ta krytyka jest nie tylko absurdalna, ale wręcz groteskowa. Bo ci sami politycy, którzy dziś straszą „powrotem do przeszłości”, przez lata budowali państwo oparte na centralnym sterowaniu spółkami, ręcznym zarządzaniu gospodarką i politycznym wykorzystywaniu strategicznych firm. Dziś nagle odkrywają wolny rynek. Szkoda tylko, że wtedy, gdy byli u władzy, jakoś o nim zapomnieli.
Prawda jest taka, że pakiet CPN to nie jest żaden powrót do przeszłości. To nowoczesne narzędzie reagowania na kryzys. To ochrona obywateli przed skutkami globalnych zawirowań. To państwo, które nie rozkłada rąk i nie mówi „nic się nie da zrobić”, tylko podejmuje decyzje.
I właśnie to najbardziej boli opozycję. Bo przez lata przyzwyczaiła się do polityki opartej na emocjach, strachu i chaosie. A dziś musi się zmierzyć z rządem, który – mimo trudnych warunków – działa spokojnie, racjonalnie i odpowiedzialnie.
Czy to rozwiąże wszystkie problemy? Oczywiście, że nie. Nikt rozsądny tego nie twierdzi, niemniej to jest krok w dobrą stronę. To jest realna pomoc dla kierowców, przedsiębiorców, rolników – dla wszystkich, którzy codziennie odczuwają skutki drożyzny.
A opozycja? Jak zwykle: zamiast zaproponować sensowne rozwiązania, woli krzyczeć, straszyć i krytykować. Nawet wtedy, gdy rząd robi dokładnie to, czego oczekują obywatele.
Może więc czas na jedno proste pytanie: czy naprawdę opozycji chodzi o dobro Polaków, czy tylko o politykę i władzę? Na szczęście Polacy – w przeciwieństwie do opozycji – potrafią odróżnić konkretne działania od pustych słów.
dr Dominik Jaśkowiec
Poseł Koalicji Obywatelskiej z Krakowa



