15 sierpnia ma w Polsce szczególny wymiar. Święto Wojska Polskiego to przede wszystkim dzień żołnierzy – tych, którzy służą dzisiaj, tych, którzy służyli wcześniej, i tych, którzy w najtrudniejszych momentach naszej historii bronili niepodległej Rzeczypospolitej. Dzisiejsze Święto to także dobry moment, aby w obecnej sytuacji bezpieczeństwa w Europie zadać sobie bardzo praktyczne pytanie: czy państwo robi wszystko, żeby polski żołnierz miał czym skutecznie bronić kraju?
Patriotyzm w polityce obronnej nie może kończyć się na przemówieniach, defiladach i wielkich słowach. Musi być liczony w zdolnościach bojowych, zapasach amunicji, nowoczesnym sprzęcie, możliwościach jego naprawy, bezpiecznych magazynach, wyszkolonych ludziach i fabrykach, które w razie kryzysu nie będą czekały na dostawę kluczowego elementu z drugiego końca świata. I właśnie przez ten pryzmat warto spojrzeć na wydarzenia ostatnich tygodni.
Kilka dni przed Świętem Wojska Polskiego oczy wielu osób zwróciło się na Gdynię. 12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej odbyła się uroczystość chrztu pierwszej fregaty programu „Miecznik” – przyszłego ORP Wicher. Operacja związana z jego wodowaniem jest kolejnym wielkim krokiem w największym programie modernizacyjnym polskiej Marynarki Wojennej. Powstają trzy fregaty – Wicher, Burza i Huragan – budowane w Polsce i mające dać Marynarce Wojennej zupełnie nowe możliwości działania. Program przewiduje okręty zdolne m.in. do obrony powietrznej, zwalczania jednostek nawodnych i podwodnych oraz współdziałania z siłami NATO.
Równie ważne jak sam widok potężnego kadłuba jest jednak to, gdzie on powstaje. W polskiej stoczni z udziałem polskich pracowników, inżynierów i przedsiębiorstw. Budując okręt, budujemy jednocześnie kompetencje, które pozostaną w kraju na dziesięciolecia. To zasadnicza różnica pomiędzy zakupieniem gotowego produktu a tworzeniem własnego potencjału przemysłowego. Oczywiście współpracujemy z najlepszymi partnerami zagranicznymi – fregaty bazują na projekcie Arrowhead 140 – ale wiedza i zdolności związane z ich budową są rozwijane także w Polsce.
Podobną zasadę powinniśmy stosować w lotnictwie. Kupiliśmy 96 śmigłowców AH-64E Apache, ale na samym ich zakupie się nie skończyło. Polska buduje możliwości obsługi i serwisowania tego bardzo zaawansowanego sprzętu we własnym kraju.
Dlatego tak istotne są umowy offsetowe i rozwijanie kompetencji Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 oraz Wojskowego Centralnego Biura Konstrukcyjno-Technologicznego. W ostatnich dniach podpisane zostały kolejne umowy z Boeing Company, a rozwijane w Polsce zaplecze ma zapewnić kompetencje związane z obsługą Apache. Już wcześniej podpisane porozumienia rozpoczęły budowę pełnego specjalistycznego zaplecza do obsługi tych śmigłowców. To jest właściwy kierunek: kupować nowoczesny sprzęt, ale równocześnie rozwijać wiedzę, technologie i niezależność jego utrzymania. Bo najbardziej zaawansowany śmigłowiec świata niewiele pomoże, jeśli w krytycznym momencie będziemy miesiącami czekali na serwis albo część dostarczaną z zagranicy.
Jeszcze ciekawszy przykład to NITRO-CHEM. Zwykle cieszymy się, kiedy światowe koncerny ogłaszają inwestycje w Polsce. Tym razem role mogą się odwrócić. Należący do PGZ NITRO-CHEM podpisał z BAE Systems list intencyjny dotyczący możliwości rozwoju produkcji materiałów energetycznych w Wielkiej Brytanii. Jeżeli projekt zostanie zrealizowany, będzie to pierwsza zagraniczna inwestycja Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To symboliczna zmiana: polski przemysł obronny nie ma być wyłącznie podwykonawcą i odbiorcą zagranicznych technologii. Ma coraz śmielej wychodzić na zewnątrz ze swoimi kompetencjami.
Bezpieczeństwo nie może opierać się wyłącznie na wielkich platformach bojowych. Wojna w Ukrainie brutalnie pokazała, jak szybko zmienia się współczesne pole walki. Dlatego potrzebujemy dronów, systemów antydronowych, sztucznej inteligencji, rozpoznania satelitarnego i środków dalekiego rażenia. Temu służy m.in. program PERUN, łączący potrzeby armii z potencjałem polskiej nauki i przedsiębiorstw.
Równolegle z programu SAFE podpisano 62 umowy o łącznej wartości około 120 mld zł, wszystkie z polskim przemysłem zbrojeniowym. Obejmują one m.in. systemy SAN, FlyEye, WARMATE, GLADIUS, wyposażenie żołnierzy i kolejne zdolności wojskowe.
Potrzebna jest również amunicja. Dużo amunicji. Kontrakt zawarty w maju na kilkaset tysięcy sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm ma wartość przekraczającą 13,5 mld zł netto i jest realizowany przez konsorcjum polskich zakładów skupionych wokół PGZ. To być może mniej widowiskowe niż nowy okręt czy śmigłowiec, ale właśnie takie zapasy i możliwości produkcyjne w warunkach realnego zagrożenia decydują o odporności państwa.
Do tego dochodzi infrastruktura. Modernizacja wojskowych składów w Puszczy Mariańskiej, inwestycje NATO, budowa Tarczy Wschód i utworzenie Komponentu Obrony Pogranicza pokazują, że armia nie istnieje w próżni. Nowoczesnego sprzętu trzeba strzec, magazynować go, zaopatrywać i szybko przemieszczać. Cztery brygady Komponentu Obrony Pogranicza mają w przyszłości odpowiadać za infrastrukturę Tarczy Wschód, współpracując również ze Strażą Graniczną i lokalnymi społecznościami.
I jest jeszcze filar, którego Polska nigdy nie powinna lekceważyć – sojusze. W lipcu kontynuowane były polsko-amerykańskie rozmowy dotyczące zwiększenia stałej obecności wojsk USA w naszym kraju. Silna własna armia i silne NATO nie są wobec siebie alternatywą. Przeciwnie – im mocniejsza jest Polska, tym bardziej wiarygodnym jest sojusznikiem, a im mocniejszy jest Sojusz, tym wyższy jest próg odstraszania potencjalnego agresora.
Chciałbym, żebyśmy właśnie tak patrzyli na Święto Wojska Polskiego.Bez partyjnej licytacji, kto bardziej kocha armię i kto podpisał więcej kontraktów. Modernizacja Sił Zbrojnych trwa znacznie dłużej niż jedna kadencja parlamentu i rozsądne projekty trzeba kontynuować niezależnie od tego, kto w danym momencie sprawuje władzę. Tam, gdzie trzeba coś poprawić – poprawiajmy. Tam, gdzie można zwiększyć udział polskich zakładów – zwiększajmy. Tam, gdzie potrzebujemy sojuszniczej technologii – korzystajmy z niej, ale starajmy się pozostawiać w kraju jak najwięcej kompetencji.
Najważniejszym efektem tych wszystkich miliardów, umów, nowych fregat, śmigłowców, dronów i rozbudowywanych fabryk nie ma być przecież piękne zdjęcie podczas podpisywania kontraktu. Efektem ma być sytuacja, w której każdy potencjalny przeciwnik, zanim pomyśli o zagrożeniu Polsce, będzie wiedział jedno: Polska potrafi się obronić, ma silnych sojuszników i jest gotowa bronić każdego metra swojego terytorium. A żołnierz Wojska Polskiego ma wiedzieć, że państwo, któremu służy, zrobiło wszystko, aby dać mu najlepsze możliwe narzędzia do wykonania tej misji.
W Święto Wojska Polskiego wszystkim żołnierzom i pracownikom Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej składam wyrazy szacunku i podziękowania za służbę. Bezpieczeństwo Polski zaczyna się właśnie od Was.
dr Dominik Jaśkowiec
Poseł Ziemi Krakowskiej
Poseł Ziemi Krakowskiej



