Lek. med. Marcin Kuta, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie, otwarcie zabiera głos w ogólnopolskiej dyskusji o wynagrodzeniach medyków. W kontekście niedawnej afery dotyczącej zarobków młodego lekarza z Warszawy, Kuta podkreśla, że zahamowanie wzrostu wynagrodzeń jest konieczne, a właściwym poziomem byłaby wysokość inflacji.
Dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie, który kieruje placówką od 2004 roku, stanowczo dementuje pogłoski o lekarzach zarabiających ponad milion złotych rocznie w jego szpitalu. Wyjaśnia, że najwyższe zarobki wśród lekarzy kontraktowych, stanowiących większość kadry (około 130 osób), wahają się od trzydziestu do pięćdziesięciu ośmiu tysięcy złotych miesięcznie brutto. Dotyczy to specjalistów pracujących od 140 do 240 godzin miesięcznie, dla których szpital jest głównym miejscem zatrudnienia. Wynagrodzenie kontraktowe często ma charakter zadaniowy, płatne za wykonane procedury, takie jak badania rezonansu, tomografii czy operacje.
Koszty pracy i oczekiwania młodych medyków
Marcin Kuta wskazuje, że około 70 procent budżetu szpitala przeznaczane jest na wynagrodzenia wszystkich pracowników, wliczając w to osoby zatrudnione na etacie, kontrakcie oraz umowie-zleceniu. Podkreśla jednak, że procentowy udział kosztów wynagrodzeń w budżecie szpitala jest zmienny i zależy od rodzaju wykonywanych procedur medycznych. Szpitale z przewagą procedur zabiegowych, wymagających drogich materiałów i leków, naturalnie będą miały niższy procentowy udział wynagrodzeń w ogólnych kosztach niż placówki z dominującymi oddziałami niezabiegowymi, geriatrycznymi czy rehabilitacyjnymi.
Dyrektor tarnowskiego szpitala przyznaje, że spotyka się z młodymi medykami, którzy mają zbyt wysokie oczekiwania finansowe. W takich przypadkach rozmowa jest krótka, a Kuta jasno komunikuje, że szpitala nie stać na spełnienie tych wymagań. Zapewnia jednocześnie, że dba o przejrzyste relacje wynagrodzeń, aby uniknąć podziałów w zespołach. W jego placówce osoby o podobnych kompetencjach i zakresie obowiązków mają taką samą podstawę wynagrodzenia, co dotyczy wszystkich grup zawodowych.
Niedobór lekarzy i system kontroli
Odnosząc się do kwestii niedoboru lekarzy w Polsce, Kuta zaznacza, że choć jeszcze kilka lat temu dane wskazywały na deficyt, to ostatnie konferencje medyczne sugerują, że problemem nie jest już sama liczba lekarzy, lecz ich niewłaściwe rozlokowanie. Większość medyków koncentruje się w ośrodkach akademickich, co prowadzi do deficytów w placówkach oddalonych od dużych miast oraz w niektórych specjalnościach. W tarnowskim szpitalu obsada jest na wszystkich oddziałach, choć dyrektor wciąż poszukuje dobrych specjalistów. Miejsca deficytowe to zazwyczaj izby przyjęć i SOR-y, choć w jego szpitalu nie ma problemu z obsadą oddziałów geriatrii i interny, co przypisuje dobrej atmosferze i warunkom pracy.
Kuta krytycznie ocenia sytuację, która doprowadziła do afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Podkreśla, że transparentny system wynagradzania i skuteczna kontrola czasu pracy mogłyby zapobiec takim nieprawidłowościom. W Specjalistycznym Szpitalu im. E. Szczeklika w Tarnowie każdy pracownik posiada kartę, którą odbija na wejściu i wyjściu, a system monitoruje jego obecność. Dzięki temu niemożliwe jest wystawianie faktur za czas, który nie został faktycznie przepracowany w szpitalu.
Źródło: https://dziennikpolski24.pl/dyrektor-szpitala-im-e-szczeklika-w-tarnowie-o-zarobkach-lekarzy-zahamowanie-wzrostu-wynagrodzen-jest-konieczne/ar/c1p2-29107281
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info


