Elektryczna alternatywa dla konnych dorożek – tak. Natychmiastowa deklaracja ich całkowitego usunięcia z Krakowa – już nie. Tak można streścić stanowisko Łukasza Gibały, które wywołało ostrą reakcję Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt. Organizacja oczekuje od kandydata na prezydenta Krakowa znacznie bardziej jednoznacznej odpowiedzi.
Gibała stawia na rozwiązanie pośrednie
Łukasz Gibała przekonuje, że w sporze o dorożki warto szukać rozwiązania pozwalającego zachować charakter krakowskiej tradycji, ale jednocześnie przyjaznego dla zwierząt.
Przypomniał przy tym, że podczas jednej z sesji Rady Miasta poparł projekt uchwały zakładający wprowadzenie elektrycznej alternatywy dla dorożek konnych. W jego ocenie właśnie takie rozwiązanie mogłoby pogodzić dwa przeciwstawiane sobie dziś argumenty – zachowanie elementu kojarzonego z Krakowem i poprawę warunków zwierząt.
To stanowisko nie przekonało jednak Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt.
KSOZ: potrzebna jest konkretna odpowiedź
Organizacja w publicznej odpowiedzi zarzuciła Gibale, że unika jasnej deklaracji dotyczącej przyszłości konnych dorożek. Agnieszka Wypych, prezes KSOZ, oceniła, że przedstawiona przez polityka odpowiedź jest zbyt ogólna i nie zawiera konkretnego planu likwidacji ruchu pojazdów ciągniętych przez konie.
Stowarzyszenie zwraca przy tym uwagę, że Gibała po raz czwarty ubiega się o urząd prezydenta Krakowa, a od 2018 roku jest radnym miejskim. Zdaniem KSOZ właśnie dlatego powinien mieć już sprecyzowane stanowisko w tej sprawie.
Organizacja uważa również, że wykorzystywania koni do przewożenia turystów w centrum dużego miasta nie da się pogodzić z dobrostanem zwierząt. To jednak stanowisko KSOZ, a nie ustalenie wynikające z obowiązujących przepisów.
Spór dotyczy także samego słowa „tradycja”
Obrońcy zwierząt kwestionują również argument, że konne dorożki należy chronić jako element krakowskiej tradycji.
KSOZ poinformowało, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego miało przychylić się do wniosku organizacji, aby tzw. krakowskie dorożki nie zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Stowarzyszenie przywołuje tę sprawę jako argument przeciwko przedstawianiu obecnej formy dorożkarstwa jako dziedzictwa wymagającego szczególnej ochrony.
Organizacja twierdzi ponadto, że sami mieszkańcy Krakowa nie są głównymi klientami dorożek, a ich funkcjonowanie wiąże przede wszystkim z obsługą ruchu turystycznego. KSOZ ocenia ten model bardzo krytycznie i traktuje go jako jeden z przejawów nadmiernego podporządkowania centrum miasta turystyce.
Całkowitego zakazu Gibała nie zadeklarował
Najważniejsza różnica pomiędzy stanowiskami obu stron pozostaje więc nierozstrzygnięta. Gibała uważa, że kwestia ewentualnego pójścia dalej i całkowitego zakazania dorożek konnych na krakowskim Rynku wymaga spokojnej i poważnej rozmowy.
Podkreśla, że jego celem jest znalezienie rozwiązania łączącego troskę o dobrostan zwierząt z zachowaniem krakowskiego charakteru miasta. W przedstawionej odpowiedzi nie zadeklarował jednak poparcia dla pełnego zakazu funkcjonowania konnych dorożek.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



