Kontakt na aplikacji randkowej, szybkie zaufanie i przeniesienie rozmowy na inny komunikator – tak zaczęła się historia mieszkańca powiatu myślenickiego, który niemal padł ofiarą internetowego szantażu. Mężczyzna zgłosił się do policji nie dlatego, że czuł się bezpośrednio zagrożony, ale by ostrzec innych przed coraz częściej spotykanym mechanizmem oszustw w sieci.
Jak wynika z relacji przekazanej funkcjonariuszom, młody mężczyzna poznał w internecie osobę podającą się za kobietę pochodzącą z Filipin. Rozmowa prowadzona była w języku angielskim, a po pewnym czasie – na sugestię rozmówczyni – została przeniesiona na zewnętrzny komunikator. Tam relacja szybko nabrała bardziej intymnego charakteru. Pod wpływem namów mężczyzna wysłał swoje nagie zdjęcia. Wtedy sytuacja diametralnie się zmieniła.
Okazało się, że po drugiej stronie ekranu nie była kobieta, lecz mężczyzna, który wykorzystał zdobyte materiały do próby szantażu. Sprawca groził ujawnieniem intymnych fotografii i zażądał pieniędzy. Mieszkaniec powiatu myślenickiego nie uległ presji, nie zapłacił i zdecydował się poinformować policję, traktując to jako przestrogę dla innych użytkowników internetu.
Policja podkreśla, że tego typu przypadki zdarzają się coraz częściej. Oszuści wykorzystują aplikacje randkowe i media społecznościowe do budowania pozornych relacji, a następnie manipulują emocjami ofiar. Przenoszenie rozmów na inne platformy, szybkie budowanie bliskości czy namawianie do przesyłania intymnych treści to typowe elementy tego schematu.
Funkcjonariusze apelują o szczególną ostrożność i przypominają, że w internecie nigdy nie ma pewności, kto znajduje się po drugiej stronie. W przypadku próby szantażu kluczowe jest, by nie spełniać żądań finansowych i jak najszybciej skontaktować się z policją. Każde takie zgłoszenie pomaga ograniczać działalność internetowych przestępców i zwiększa świadomość zagrożeń w sieci.




