Sytuacja wokół najstarszego klubu sportowego w Polsce staje się coraz bardziej napięta, a medialna wymiana argumentów między dawną prezes a obecnymi władzami Cracovii rzuca nowe światło na kondycję finansową „Pasów”.
Elżbieta Filipiak, posiadająca wciąż 20 procent udziałów w spółce, postanowiła publicznie wyjaśnić kontrowersje dotyczące gruntów w prestiżowym Cichym Kąciku. W wywiadzie dla ogólnopolskiej prasy sportowej była prezes szczegółowo odniosła się do kwot, które stały się zarzewiem konfliktu z Robertem Platkiem i obecnym zarządem, wskazując na precyzyjne rozliczenia finansowe towarzyszące transakcji z czerwca 2025 roku.
Według relacji Elżbiety Filipiak łączna wartość operacji dotyczącej terenów przy Błoniach opiewała na 41,08 mln zł brutto. Kwota ta nie była jednak jednolitym przelewem na konto klubu, lecz złożonym rozliczeniem obejmującym prawo do użytkowania gruntu oraz zwrot nakładów inwestycyjnych poniesionych przez spółki powiązane, w tym Sienna Investment. Na bezpośrednie konto Cracovii wpłynęło z tego tytułu nieco ponad 13 mln zł brutto. Filipiak zaznaczyła jednocześnie, że podawane przez obecnych wiceprezesów kwoty rzędu 33 mln zł odnoszą się jedynie do wartości dzierżawionego gruntu, nie uwzględniając skomplikowanej struktury poniesionych wcześniej kosztów rewitalizacji i budowy infrastruktury sportowej Błonia Sport.
W tle sporu o nieruchomości wyłania się obraz niełatwej sytuacji budżetowej krakowskiego klubu. Z ujawnionych informacji wynika, że Cracovia zwróciła się do Ekstraklasy S.A. z wnioskiem o wcześniejszą wypłatę transzy należnej za występy w sezonie 2025/2026. Choć takie procedury zdarzają się w świecie futbolu, w przypadku „Pasów” odczytywane są jako sygnał ostrzegawczy dotyczący płynności finansowej. Elżbieta Filipiak potwierdziła, że jako ówczesna przewodnicząca Rady Nadzorczej otrzymała informację o takim kroku, co sugeruje, że klub pilnie potrzebował zastrzyku gotówki jeszcze przed lutowym terminem oficjalnych wypłat.
Deklaracja Elżbiety Filipiak o gotowości odsprzedaży praw do nieruchomości na rzecz Cracovii po cenie nabycia stanowi istotny zwrot w tej sprawie, jednak nie kończy ona wojny informacyjnej pod Wawelem. Rozbieżności w wycenach oraz konieczność posiłkowania się przyszłymi środkami z praw telewizyjnych wskazują na głęboki kryzys zaufania i komunikacji między mniejszościowym udziałowcem a nowym właścicielem. Wszystko wskazuje na to, że kolejne miesiące upłyną w Cracovii pod znakiem prawnych batalii i walki o stabilizację finansową, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej.
za: Przegląd Sportowy



