Frederico Duarte ma za sobą sezon, który sam nazywa najlepszym w swojej zawodowej karierze. Portugalczyk był jedną z najważniejszych postaci Wisły Kraków w drodze do Ekstraklasy, a po awansie przyznaje, że dopiero feta w centrum miasta pokazała mu pełną skalę tego, czym dla kibiców jest „Biała Gwiazda”.
Wisła wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej po sezonie, który prowadziła od pierwszej do ostatniej kolejki. Duarte, grający z numerem 10, miał w tym awansie bardzo konkretny udział – zagrał w 33 z 34 meczów, zdobył 10 bramek i zanotował osiem asyst. Teraz deklaruje, że skupia się na Wiśle i chce pomóc klubowi w nowym etapie.
Cel był jasny od początku
Duarte w rozmowie z Flashscore przypomniał, że powrót do Ekstraklasy był najważniejszym zadaniem od momentu, gdy pojawił się przy Reymonta. W poprzednim sezonie Wisła nie zdołała awansować przez baraże, ale w kolejnych rozgrywkach zdominowała ligę i dopięła swego.
„To był naprawdę główny cel, odkąd trafiłem do Wisły. W poprzednim sezonie ostatecznie nie udało się awansować w barażach, ale w tym roku wszystko poszło szybciej. Prawda jest taka, że byliśmy na pierwszym miejscu od pierwszej do ostatniej kolejki, dlatego to był spektakularny sezon” – mówi Frederico Duarte.
Portugalczyk podkreślał też, jak wyjątkowy był moment, w którym Wisła zapewniła sobie awans jeszcze przed końcem rozgrywek. „Gdy na trzy kolejki przed końcem zapewniliśmy sobie matematyczny awans, to była niesamowita chwila. Co więcej, mieliśmy potem jeszcze kilka tygodni, by cieszyć się tym, co zbudowaliśmy przez cały rok. To było naprawdę coś wyjątkowego” – dodał.
Wisła mocno go ukształtowała
Pomocnik nie ukrywa, że Kraków i Wisła stały się dla niego czymś więcej niż tylko kolejnym miejscem pracy. Choć jest w klubie od dwóch lat, mówi o silnej więzi z miastem, kibicami i całym środowiskiem „Białej Gwiazdy”.
„Chociaż jestem w klubie dopiero od dwóch lat, Wisła już bardzo mnie ukształtowała. Nie tylko mnie, ale także moją rodzinę. Wszyscy znajomi, którzy mnie odwiedzili, szybko zrozumieli, co ten klub znaczy” – przyznał Duarte.
Piłkarz mówił też wprost, że dobrze czuje się w Krakowie i będzie wracał do tego okresu z dużą wdzięcznością. „To fantastyczne miasto, w którym czuję się świetnie, i klub, który od pierwszego dnia przyjął mnie tak, jakbym był tu od lat. Jestem ogromnie wdzięczny Wiśle i wiem, że kiedy za wiele lat spojrzę wstecz, to będzie jeden z klubów, z którym będę miał najpiękniejsze wspomnienia” – podkreślił.
Feta przerosła oczekiwania
Najmocniejsze emocje przyszły po awansie. Duarte wiedział, że Wisła ma ogromną historię, wielką bazę kibiców i wyjątkową atmosferę na stadionie, ale dopiero przejazd odkrytym autobusem przez Kraków pokazał mu skalę przywiązania fanów.
„Spodziewałem się czegoś wielkiego, biorąc pod uwagę rozmiar klubu, kibiców i wszystko, co dla nas zrobili przez cały sezon, zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Ale kiedy jechaliśmy odkrytym autobusem przez centrum miasta i przemierzaliśmy różne części Krakowa, zrozumiałem, że to coś znacznie większego, niż sobie wyobrażałem” – opowiadał Portugalczyk.
Duarte nie ukrywał, że widok tłumów na ulicach był dla niego czymś zupełnie nowym. „Nigdy nie spodziewałem się zobaczyć tylu ludzi na ulicach. To było wyjątkowe uczucie i coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem w mojej karierze” – zaznaczył.
„To było jak sen”
Piłkarz Wisły opisywał fetę jako jeden z tych momentów, które trudno zamknąć w prostych słowach. Po końcowym meczu, podniesieniu pucharu i rozpoczęciu świętowania wydarzenia potoczyły się błyskawicznie, a cała drużyna mogła zobaczyć radość kibiców po roku pracy.
„Nawet trudno mi to opisać. To było jak sen. Co więcej, wszystko działo się bardzo szybko. Skończył się mecz, podnieśliśmy puchar i od razu ruszyliśmy świętować z kibicami. Wydawało się, że wszystko układa się idealnie. Wszyscy szczęśliwi, wszyscy świętują” – mówił Duarte.
Portugalczyk zwrócił uwagę, że za sukcesem stała praca wielu ludzi, nie tylko piłkarzy. „Te chwile są wyjątkowe, bo widzisz, jak praca całego roku zostaje nagrodzona. Piłkarze, sztab szkoleniowy, pracownicy klubu – wszyscy włożyli ogromny wysiłek. Widzieć tyle szczęścia naraz to coś trudnego do opisania” – podkreślił.
Liczby potwierdzają jego sezon
Duarte był jednym z najregularniejszych zawodników Wisły w minionych rozgrywkach. Zagrał w 33 z 34 spotkań, co pokazuje, jak ważną rolę odgrywał w drużynie Mariusza Jopa. Do tego dołożył 10 goli i osiem asyst, stając się jednym z liderów zespołu w ofensywie.
„Uważam, że to był najlepszy sezon w mojej zawodowej karierze. Zarówno pod względem liczby meczów, goli, asyst, jak i regularności, którą udało mi się utrzymać. Wystąpiłem we wszystkich meczach sezonu i to daje mi ogromną satysfakcję” – przyznał.
Duarte podkreślał również znaczenie wsparcia z trybun. „Jednocześnie przez cały czas czułem ogromne wsparcie kibiców. Wspierali mnie przez cały sezon i to jest bardzo ważne dla każdego piłkarza. Kiedy czujesz, że kibice cię lubią i doceniają twoją pracę, to daje dodatkową motywację” – mówił.
Chce zostać i pomóc Wiśle w Ekstraklasie
Po awansie zaczyna się dla Wisły kolejny etap, a Duarte nie ukrywa, że chce być jego częścią. Portugalczyk ma jeszcze rok kontraktu i jasno mówi, że na ten moment koncentruje się na grze przy Reymonta.
„W tej chwili całą swoją uwagę skupiam na Wiśle. Mam jeszcze rok kontraktu i bardzo chcę pomóc klubowi w tym nowym etapie. Udało nam się przywrócić Wisłę tam, gdzie jej miejsce, a teraz chcemy pokazać, że mamy jakość, by rywalizować na tym poziomie. Moje cele są jasne – chcę tu zostać i pomóc klubowi rozegrać świetny sezon” – zapewnił.
Pomocnik wie, że po powrocie do Ekstraklasy wymagania wobec drużyny nie będą małe. „W klubie o takiej skali oczekiwania są zawsze bardzo wysokie. Nawet po awansie mentalność pozostaje ta sama: walczyć o zwycięstwo w każdym meczu. Bardzo wierzę w jakość drużyny. Mamy świetnych piłkarzy, bardzo silną strukturę i niezwykłych kibiców. Dlatego wierzę, że od pierwszej kolejki będziemy rywalizować na najwyższym poziomie” – dodał.
Wiadomość do kibiców
Na koniec Duarte zwrócił się do fanów Wisły, którym przypisał ogromną rolę w awansie. Portugalczyk podkreślał, że wsparcie kibiców było widoczne zarówno przy Reymonta, jak i na wyjazdach.
„Odegrali ogromną rolę w tym sukcesie. Przez cały sezon byli naszym dwunastym zawodnikiem. Niezależnie od tego, czy graliśmy u siebie, czy na wyjeździe, zawsze byli z nami. Ich wsparcie było kluczowe” – zaznaczył.
Piłkarz zapewnił również, że drużyna chce kontynuować pracę już na poziomie Ekstraklasy. „Mogę im zagwarantować, że nadal będziemy dawać z siebie wszystko, by pokazać, że nasze miejsce nie jest w drugiej lidze, tylko w Ekstraklasie i w walce o najwyższe cele. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy przeżywać ten moment razem z nimi i chcemy dalej wspólnie budować coś ważnego”.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info
Materiał powstał przy współpracy z www.flashscore.pl



