Najpierw trzy ligowe porażki, do tego przegrana w Pucharze Polski, a teraz trener sam nazywa występ w Płocku najgorszym defensywnie w tym sezonie. Po porażce Cracovii 1:3 Bartosz Grzelak nie próbował pudrować obrazu meczu. Przyznał, że „Pasy” nie funkcjonowały dobrze praktycznie w żadnym jego fragmencie, choć w jego ocenie oba zespoły dysponują podobnym potencjałem.
Cracovia gra za bardzo wszerz
Problem nie kończy się jednak na samej obronie. Grzelak zwrócił uwagę na sposób konstruowania akcji przez jego zespół w ostatnich spotkaniach ligowych.
Jego zdaniem Cracovia zbyt często prowadzi grę horyzontalnie, zamiast szybciej przesuwać piłkę w kierunku bramki przeciwnika. Efekt jest taki, że futbolówka zbyt rzadko trafia w pole karne, a gdy już tam dociera, brakuje odpowiedniej liczby zawodników gotowych zakończyć akcję.
Szkoleniowiec przyznał również, że ofensywa straciła część wcześniejszego zgrania po zmianach kadrowych. Nie zamierza jednak obarczać winą nowych piłkarzy. Podkreślił, że to jego odpowiedzialnością jest pokazanie im, jak mają funkcjonować w zespole. Przyznał jedynie, że łatwiej byłoby, gdyby cała grupa pracowała wspólnie już od czerwca.
Czerwona kartka jeszcze bardziej skomplikowała mecz
Cracovia przez około pół godziny musiała radzić sobie w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Dominika Baumgartnera.
Grzelak ocenił, że interwencja pomocnika w tej części boiska mogła być niepotrzebna. Jednocześnie bronił intencji zawodnika – jego zdaniem Baumgartner próbował zatrzymać sytuację, z której mógł rozwinąć się kontratak Wisły. Trener przyznał jednak, że przy wcześniejszym napomnieniu piłkarz powinien zachować większą ostrożność.
Osłabienie przyszło w momencie, gdy „Pasy” już miały problemy z przejęciem kontroli nad spotkaniem.
Wiedzieli, że Wisła mocno zaczyna. I stracili gola
Krakowianie byli przygotowani na mocny początek gospodarzy. Grzelak jeszcze przed spotkaniem zwracał uwagę, że Wisła Płock szczególnie intensywnie gra w pierwszych około 20 minutach.
Mimo tego Cracovia straciła bramkę już w 10. minucie.
Trener przekonywał po meczu, że tak wczesny gol nie wymuszał jeszcze porzucenia wcześniejszego planu. Jego zdaniem Wisła częściej utrzymywała się wtedy przy piłce, ale nie stosowała pressingu na tyle mocnego, aby całkowicie zepchnąć „Pasy” pod własną bramkę.
Znacznie większym problemem okazało się to, co wydarzyło się później. Grzelak stwierdził, że przeciwko Górnikowi Zabrze i Radomiakowi jego drużyna potrafiła bronić znacznie skuteczniej. Z Górnikiem straciła bramkę z rzutu karnego, natomiast w Płocku cała organizacja defensywy wyglądała – w jego ocenie – najgorzej od początku sezonu.
Grzelak nie chce nerwowych ruchów
Trener nie zamierza odpowiadać na serię porażek gwałtownymi decyzjami. Zapowiedział dokładną analizę spotkania zarówno przez sztab, jak i samych zawodników. Podkreślił, że praca w piłce polega również na tym, aby po niepowodzeniach nie działać wyłącznie pod wpływem emocji.
Cracovia ma za sobą cztery kolejne przegrane mecze, jeśli do trzech ligowych doliczyć spotkanie Pucharu Polski. Grzelak traktuje obecną serię jako krok wstecz w rozwoju zespołu i liczy, że był to ostatni tak poważny regres.
Najbliższy cel szkoleniowca pozostaje konkretny – Cracovia ma jak najszybciej zdobyć 42 punkty, które Grzelak wskazuje jako pierwszy ważny próg dla zespołu w tym sezonie.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info


