Seria sześciu ligowych remisów Cracovii dobiegła końca, ale nie w sposób, na jaki czekał Bartosz Grzelak. „Pasy” przegrały z Pogonią Szczecin 0:2, po raz drugi w tym sezonie nie zdobyły bramki, a trener przyznał, że dobre statystyki i okresy przewagi nie mają znaczenia bez skuteczności w kluczowych momentach.
Grzelak broni zespołu mimo porażki
Szkoleniowiec nie ukrywał rozczarowania wynikiem, ale podkreślał, że jego drużyna nie rozegrała całkowicie nieudanego spotkania. W jego ocenie Cracovia wiele elementów wykonywała na poziomie pozwalającym uniknąć porażki, lecz zawiodła przy decydujących sytuacjach. Przy pierwszym golu krakowianie przegrali pojedynki po obu stronach boiska, a Pogoń wykorzystała powstałą przestrzeń. Później „Pasy” miały okazje do wyrównania, jednak nie potrafiły ich zamienić na bramkę. Drugie trafienie gości padło już w końcówce, gdy gospodarze mocno ruszyli do przodu. Grzelak zaznaczył, że nie ma pretensji do zawodników o ambicję i zaangażowanie.
Plan był, ale pierwsze pół godziny zawiodło
Trener przyznał, że przez pierwsze 30 minut Cracovia broniła zbyt nisko, była pasywna i za rzadko grała do przodu. Lepszy fragment pojawił się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy, a po przerwie gospodarze przeszli do wysokiego pressingu. Zdaniem Grzelaka część sytuacji ofensywnych powstała dokładnie w sposób przygotowany przed spotkaniem. Porównując ten mecz z poprzednim starciem z Pogonią, szkoleniowiec ocenił, że tym razem dobrych okresów było więcej. Podkreślił również, że Cracovia miała przewagę w statystykach, ale sam przyznał, że za lepsze liczby nie przyznaje się punktów.
Marchwiński wypada, lista kontuzjowanych rośnie
Najpoważniejszym problemem kadrowym pozostaje utrata Filipa Marchwińskiego, który z powodu kontuzji nie zagra już w tym sezonie. Grzelak wskazał, że sprowadzony zawodnik mógł występować zarówno jako napastnik, jak i ofensywny pomocnik. Poza nim urazy mają Baumgartner, Knap i Tabisz, natomiast przeciwko Pogoni boisko z kontuzją opuścił również Gustav Henriksson. Trener jest przekonany, że Szwed wróci do gry, a najbliżej powrotu mają być właśnie Henriksson i Knap. Jednocześnie nie wykluczył zmian kadrowych, przypominając, że okno transferowe pozostaje otwarte jeszcze przez kilka tygodni, choć obecnie jego podstawowym zadaniem jest rozwijanie zawodników znajdujących się w drużynie.
Zmiany dały energię, ale nie przyniosły gola
Grzelak pozytywnie ocenił zawodników wprowadzonych w trakcie spotkania. Dijon Kameri po przesunięciu do środka miał należeć do najlepszych piłkarzy Cracovii, tworząc sytuacje sobie i partnerom. Martinowi Minczewowi zabrakło około pół metra, aby jego trafienie zostało uznane. Trener tłumaczył również, że roszady były konieczne ze względu na wysoką temperaturę i potrzebę wprowadzenia świeżej energii. W jego ocenie zespół coraz bardziej systematycznie buduje ataki i potrafi stwarzać sytuacje, ale nadal musi przełożyć tę poprawę na gole. Cracovia po dwóch ligowych spotkaniach wciąż nie zdobyła bramki.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info




