Kampania zmierzająca do odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego zyskuje na sile, a inicjatorzy referendum wykazują się niezwykłą skutecznością, zbierając w zaledwie dwa tygodnie ponad 40 tysięcy podpisów mieszkańców.
Akcja, która zyskała poparcie szerokiego spektrum środowisk politycznych, w tym Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji oraz stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, odbija się szerokim echem również na arenie ogólnopolskiej. Choć komitet obywatelski podkreśla apolityczny charakter inicjatywy, zaangażowanie politycznych przeciwników obecnego prezydenta jest wyraźne, co nadaje sprawie wymiar zaciętej walki o władzę w mieście. Krakowskie referendum poparli m.in. były premier Mateusz Morawiecki, europoseł i lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun, czy Rodacy Kamraci Wojciech Olszański i Marcin Osadowski. Celem organizatorów jest zebranie 100 tysięcy podpisów, co ma stanowić bezpieczny margines błędu przy weryfikacji danych przez Krajowe Biuro Wyborcze.
Inicjatorzy referendum sformułowali wobec prezydenta Aleksandra Miszalskiego szereg zarzutów, wśród których dominują obawy o zadłużenie miasta, zarzuty dotyczące kolesiostwa oraz niespełnienia obietnic wyborczych. Krytyka dotyczy również stylu sprawowania urzędu, w tym kontrowersyjnego tańca na dachu magistratu do utworu zawierającego wulgaryzmy.
Prezydent Miszalski odpiera te zarzuty, traktując działania przeciwników jako polityczną „dogrywkę” do przegranych wyborów samorządowych i wskazując na rosnące dochody miasta oraz realizację inwestycji mających poprawić jakość życia krakowian.
Do skutecznego przeprowadzenia referendum niezbędne jest zebranie podpisów od 10 procent uprawnionych do głosowania, co w przypadku Krakowa oznacza konieczność uzyskania 58 355 podpisów, a do jego ważności wymagany jest udział ponad 158 tysięcy osób.



