W Oświęcimiu rozpoczęła się jedna z najbardziej skomplikowanych operacji inżynieryjnych w historii polskiego drogownictwa. Pod linią kolejową Oświęcim – Czechowice-Dziedzice ruszyło przeciskanie potężnego, betonowego segmentu o wadze ponad 5,5 tysiąca ton. To kluczowy i najtrudniejszy etap budowy nowej obwodnicy miasta w ciągu drogi krajowej nr 44.
Wybór tak nietypowej metody pracy był podyktowany sąsiedztwem byłego niemieckiego obozu KL Birkenau. Aby nie naruszać chronionego przez UNESCO krajobrazu, drogowcy nie mogli wybudować wysokiego wiaduktu. Jednocześnie, ze względu na konieczność utrzymania ciągłości ruchu pociągów, niemożliwe było tradycyjne rozkopanie nasypu. Zastosowano więc technologię pipe-roofing na niespotykaną dotąd skalę: pod torami przesuwany jest gigantyczny prostopadłościan o długości niemal 23 metrów i szerokości blisko 39 metrów. W jego wnętrzu znajdzie się miejsce dla aż sześciu pasów ruchu – czterech dla obwodnicy i dwóch dla ulicy Ostatni Etap.
Cała operacja opiera się na precyzji i ogromnej sile. Konstrukcję pcha 60 siłowników o łącznej mocy blisko 8 tysięcy ton, które opierają się na systemie belek zakotwionych w specjalnej, betonowej płycie. Ta z kolei spoczywa na ponad 200 palach wbitych głęboko w grunt. Każdej doby betonowy kolos przesuwa się o około 70 centymetrów, a ziemię z jego wnętrza na bieżąco wybierają koparki pracujące w trzech oddzielnych komorach.
Nowa, 9-kilometrowa obwodnica Oświęcimia ma zostać w całości oddana do użytku jesienią bieżącego roku. Trasa, która połączy miasto z drogą ekspresową S1, ma kluczowe znaczenie dla odciążenia centrum Oświęcimia, przez które każdego dnia przejeżdża ponad 20 tysięcy pojazdów. Cała inwestycja, warta blisko 468 mln zł, jest prowadzona pod ścisłym nadzorem konserwatorskim, z wykorzystaniem m.in. wałów ziemnych i ekranów obsadzonych zielenią, by zminimalizować wpływ drogi na otoczenie miejsc pamięci.



