Dziś mija 130 lat od narodzin Józefa Kałuży – postaci absolutnie ikonicznej dla polskiego sportu, wybitnego piłkarza Cracovii, kapitana i selekcjonera reprezentacji narodowej, a prywatnie człowieka o niezwykłej kulturze osobistej i erudycji.
Ten „mikry ciałem, olbrzymi duchem” napastnik nie tylko ruszył z posad historię polskiego futbolu, ale także w najtrudniejszych czasach okupacji niemieckiej wykazał się niezłomną postawą, odmawiając kolaboracji i ucząc młodzież języka polskiego oraz literatury.
Józef Kałuża przyszedł na świat 11 lutego 1896 roku w Przemyślu, jednak to z Krakowem związał swoje życie i karierę sportową. Jego talent objawił się wcześnie, a pierwsze kroki na Błoniach szybko doprowadziły go do pierwszej drużyny Cracovii, w barwach której zadebiutował w wieku zaledwie piętnastu lat. Jako środkowy napastnik reprezentacji Polski i „Pasów” imponował nie tyle warunkami fizycznymi, co niesamowitą inteligencją boiskową, techniką oraz skutecznością, stając się wodzem swoich zespołów. W 1921 roku poprowadził Cracovię do jej pierwszego mistrzostwa Polski, zdobywając tytuł króla strzelców, a w tym samym roku wystąpił w historycznym, pierwszym meczu reprezentacji Polski w Budapeszcie.
Jego kariera to pasmo sukcesów, obejmujące lata gry w barwach Cracovii, gdzie szacuje się, że strzelił blisko pół tysiąca bramek, oraz występy w narodowych barwach. Jako selekcjoner reprezentacji Polski, funkcję tę pełnił najdłużej przed wybuchem II wojny światowej, wprowadzając drużynę do pierwszych eliminacji mistrzostw świata oraz prowadząc ją na igrzyskach olimpijskich w Berlinie i mundialu we Francji. Jego trenerski kunszt został ukoronowany legendarnym meczem z Węgrami w sierpniu 1939 roku, wygranym przez Polaków 4:2 na kilka dni przed agresją Niemiec.
Podczas okupacji Józef Kałuża pozostał w Krakowie, podejmując pracę jako nauczyciel w szkole powszechnej, gdzie uczył języka polskiego, geografii i śpiewu. Jego uczniowie wspominali go jako niezwykłego erudytę, który potrafił recytować „Pana Tadeusza” w całości z pamięci. W tym czasie odmówił Niemcom trenowania ich reprezentacji, co groziło wywózką do Auschwitz, a przed surowymi konsekwencjami uratowała go jedynie udawana fobia piłkarska oraz bieg wydarzeń wojennych. Wybitny piłkarz i pedagog zmarł przedwcześnie w październiku 1944 roku na zapalenie opon mózgowych, pozostając w pamięci jako wzór niezłomności, inteligencji i skromności.
za: Radio Kraków



