Wisła Kraków odzyskuje swojego lidera w kluczowym momencie walki o powrót do piłkarskiej elity. Alan Uryga, kapitan „Białej Gwiazdy”, po ponad ośmiu miesiącach przerwy spowodowanej drugą poważną kontuzją więzadeł krzyżowych, powrócił na boisko w sparingowym starciu ze Stalą Mielec.
Powrót ten był niezwykle efektowny – stoper nie tylko pewnie dowodził defensywą, ale w zaledwie 45 minut zapisał na swoim koncie bramkę oraz asystę, udowadniając sceptykom, że wciąż dysponuje umiejętnościami na najwyższym poziomie. Jak podkreśla sam zawodnik, kluczem do tak szybkiego i udanego powrotu było doświadczenie wyniesione z poprzedniej rehabilitacji oraz współpraca ze sztabem medycznym, która pozwoliła na bezpieczny powrót do pełnych obciążeń w czasie krótszym niż standardowo przyjmowane dziesięć miesięcy.
Rehabilitacja Urygi przebiegała w znacznie lepszej atmosferze niż kilka lat wcześniej, głównie dzięki znakomitej postawie drużyny, która jesienią zdominowała rozgrywki I ligi. Piłkarz przyznaje, że pozytywne emocje płynące z szatni i wyników kolegów dodawały mu energii w żmudnej codziennej pracy, a on sam, choć z trybun, starał się wspierać zespół jako kapitan. Powrót do gry po tak długim rozbracie z piłką wiąże się jednak z dużą pokorą – Uryga zdaje sobie sprawę z wysokiej formy swoich konkurentów na środku obrony i zapowiada sportową walkę o miejsce w składzie, chcąc stworzyć trenerowi Mariuszowi Jopowi „pozytywny ból głowy” przy wyborze jedenastki na nadchodzące mecze ligowe.
W rozmowie z Gazetą Krakowską defensor odniósł się również do swojej przyszłości w klubie oraz relacji z prezesem Jarosławem Królewskim. Kontrakt zawodnika wygasa z końcem czerwca 2026 roku, jednak zawiera klauzulę przedłużenia w przypadku awansu do Ekstraklasy. Uryga z dużym uznaniem wypowiedział się o postawie władz Wisły, które mimo ciężkiego urazu podtrzymały wolę dalszej współpracy, co w świecie zawodowego futbolu nie jest standardem. Takie ludzkie podejście do piłkarza w kryzysie buduje niezwykłą lojalność – kapitan Wisły deklaruje, że zespół jest gotowy „umierać za klub” na boisku, a optymistyczne nastroje po obozie w Turcji sugerują, że Wisła jest w pełni gotowa na maraton spotkań z bezpośrednimi rywalami do awansu.
za: Gazeta Krakowska



