Kościół nie powinien kopiować zasad działania firmy, korporacji czy hierarchicznego świata opartego na zależności szefa i podwładnych – przekonywał kard. Grzegorz Ryś podczas Kongresu Idealistów w Krakowie. Metropolita krakowski mówił na Kampusie Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, że chrześcijańska wspólnota ma działać według zupełnie innej logiki: zaczynać od ostatnich, opierać się na relacji sióstr i braci oraz zastępować kalkulację zysku logiką daru.
Nie firma i nie zakład pracy. Ryś mówi o rodzinie
Punktem wyjścia homilii była przypowieść o robotnikach w winnicy oraz wcześniejsze pytanie Piotra o to, co otrzymają uczniowie, którzy zostawili wszystko i poszli za Jezusem. Kardynał zwrócił uwagę na tłumaczenie św. Hieronima, w którym gospodarz winnicy przedstawiony jest jako „ojciec rodziny”. To właśnie rodzinny charakter wspólnoty miał – według Rysia – tłumaczyć pozornie niezrozumiałą zasadę, zgodnie z którą również osoba pracująca krótko otrzymuje pełną dniówkę.
Metropolita podkreślał, że w takim układzie nie ma relacji przełożony-poddany. Jest natomiast władza ojcowska i wspólnota ludzi związanych ze sobą jak rodzeństwo. Winnica była w jego wystąpieniu obrazem Ludu Bożego, który powinien wyróżniać się na tle otaczającego świata właśnie innym sposobem budowania relacji.
Piramida kontra menora. Zupełnie inny model wspólnoty
Ryś sięgnął również do historii Mojżesza. Przypomniał model egipskiego społeczeństwa przypominający piramidę – z niewolnikami na dole i faraonem na samym szczycie. Temu schematowi przeciwstawił menorę: konstrukcję wyrastającą ze wspólnej podstawy i rozchodzącą się na kolejne ramiona.
W tej wizji osoba znajdująca się u podstaw nie istnieje po to, by skupiać wszystko wokół siebie. Jej zadaniem jest służba temu, aby pozostałe „lampy” mogły świecić. Kardynał wskazywał, że właśnie taki odwrócony wobec ówczesnego świata sposób organizowania wspólnoty próbował wprowadzać Mojżesz, choć model ten ostatecznie nie przetrwał.
„Ostatni są pierwszymi”. Ryś wrócił do św. Franciszka
Kolejnym przykładem odwracania przyjętego porządku był dla metropolity św. Franciszek. Kardynał przypomniał jego doświadczenie duchowe, w którym to, co wcześniej było słodkie, miało stać się gorzkie, a to, co gorzkie – słodkie. W podobnym kluczu odczytywał scenę Jezusa myjącego uczniom nogi oraz przypowieść, w której pozytywnym bohaterem staje się Samarytanin, a nie kapłan czy lewita.
Ryś przestrzegał jednocześnie przed przenoszeniem do wnętrza Kościoła zasad uznawanych za skuteczne w świecie. Mówił o napięciu między „winnicą” a otaczającą ją rzeczywistością i oceniał, że we wspólnocie kościelnej znalazło się zbyt wiele mechanizmów charakterystycznych dla świata zewnętrznego.
Nie zarobek, lecz dar. Na końcu ważne ogłoszenie
Metropolita przeciwstawił sobie dwie logiki: zarobku i daru. Według niego relacja człowieka z Bogiem nie powinna być budowana na kalkulacji tego, co można otrzymać w zamian za własne działania. Człowiek ma najpierw odkryć bezinteresowny dar, a później próbować na niego odpowiedzieć na miarę swoich możliwości. Ryś przekonywał, że właśnie takie odwrócenie zwyczajnego sposobu myślenia otwiera drogę do poznawania Boga i budowania Kościoła.
Jeszcze przed błogosławieństwem kard. Grzegorz Ryś przekazał konkretną decyzję dotyczącą jednego z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń religijnych. Ogłosił, że przyjmuje opiekę nad Ekstremalną Drogą Krzyżową, a jej patronem ustanowił św. Franciszka.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



