Rada Miasta Krakowa przyjęła trzecią już rezolucję sprzeciwiającą się budowie drogi ekspresowej S7 na odcinku Kraków–Myślenice. Choć radni różnych klubów przedstawiają tę decyzję jako obronę interesów mieszkańców, coraz częściej pojawiają się opinie, że stanowisko części środowisk politycznych – w tym klubu Kraków dla Mieszkańców i jego lidera Łukasza Gibały – ma więcej wspólnego z polityczną kalkulacją niż realną troską o lokalne społeczności. Burzliwa debata z udziałem mieszkańców i polityków trwała ponad dwie godziny i obnażyła narastającą polaryzację wokół tej inwestycji.
Przyszła S7, która ma połączyć autostradę A4 z istniejącą trasą ekspresową w Myślenicach, stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów drogowych w Małopolsce. Podczas sesji radni Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy przedstawili rezolucję apelującą do rządu o rezygnację z budowy trasy przez południowe dzielnice Krakowa. Jednocześnie coraz częściej wskazuje się na emocjonalny charakter debaty, wykorzystywanej – zdaniem wielu – przez środowisko Łukasza Gibały jako narzędzie politycznego nacisku.
Senatorka Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska ujawniła, że premier Donald Tusk określił pomysł prowadzenia ekspresówki przez zwarte tereny południa Krakowa jako „absurd”. Wielu zapomina, że decyzja o realizacji inwestycji jest w gestii Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad a nie samorządu. To właśnie GDDKiA odpowiada za wybór wariantów, analizy środowiskowe, decyzje lokalizacyjne i realizację inwestycji – co podkreśla wielu krakowskich polityków, krytykując narrację sugerującą, jakoby kluczowe decyzje mogły zależeć od prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Najostrzej działania radnych Gibały komentuje poseł Koalicji Obywatelskiej Dominik Jaśkowiec, który w mediach społecznościowych określił działania klubu Kraków dla Mieszkańców jako „skrajny populizm” i „cyniczną grę na emocjach”. Według parlamentarzysty środowisko Gibały przypisuje winę za projektowanie S7 władzom miejskim, choć jest to sprzeczne z rzeczywistością, a takie zabiegi mają jedynie podsycać niepokój mieszkańców południowych dzielnic.
Jaśkowiec przypomina, że GDDKiA działa niezależnie od władz samorządowych, realizując krajowy program budowy dróg ekspresowych. Podkreśla, że to właśnie rzetelny dialog, konsultacje i merytoryczna krytyka poszczególnych wariantów są właściwą drogą, a nie kreowanie fałszywych narracji wykorzystujących obawy mieszkańców.
Łukasz Gibała oraz jego radni utrzymują, że sprzeciwiają się jedynie wariantom przechodzącym przez zabudowę Krakowa i domagają się „zdecydowanych działań prezydenta” w obronie interesów lokalnych społeczności. Jednocześnie promują internetową petycję, w której wzywają prezydenta Miszalskiego do aktywnego lobbowania na rzecz alternatywnych tras omijających miasto szerokim łukiem.
Zdaniem krytyków takie działania mają charakter polityczny, ponieważ prezydent nie posiada realnych narzędzi decyzyjnych wobec państwowej instytucji, jaką jest GDDKiA. Wskazują również, że wykorzystywanie emocji mieszkańców w walce o wpływy polityczne narasta zwłaszcza po ostatnich wyborach samorządowych, w których Gibała ponownie bezskutecznie ubiegał się o fotel prezydenta Krakowa.
Debata o S7 wchodzi więc w kolejną fazę – coraz bardziej nacechowaną politycznie, a coraz mniej opartą na faktach. Podczas gdy mieszkańcy południowych dzielnic oczekują jasnych, rzetelnych informacji, dyskusja publiczna coraz częściej przenosi się na poziom kampanijnych emocji. Tymczasem decyzje dotyczące inwestycji należą do rządu i GDDKiA, a nie do radnych miejskich. Dlatego kluczowe będą konsultacje społeczne, w których mieszkańcy będą mogli przedstawić swoje stanowiska i postulaty w oparciu o fakty, a nie polityczne hasła.




