Mieszkańcy krakowskich Grzegórzek podnieśli alarm w sprawie charakterystycznej, 84-metrowej konstrukcji do skoków bungee, zlokalizowanej przy alei Pokoju 16. Instalacja znajdująca się na terenie użytkowanym wieczyście przez Klub Sportowy Grzegórzecki stała się przedmiotem oficjalnej interpelacji Jakuba Koska, przewodniczącego Rady Miasta Krakowa.
Lokalna społeczność kwestionują nie tylko uciążliwość obiektu, ale przede wszystkim jego zgodność z prawem budowlanym oraz pierwotnym przeznaczeniem gruntu, który zgodnie z umowami z miastem miał służyć wyłącznie celom sportowym.
Główne zastrzeżenia mieszkańców koncentrują się na kilku kluczowych aspektach, wśród których na pierwszy plan wysuwa się kwestia bezpieczeństwa tak wysokiej konstrukcji oraz hałas generowany przez użytkowników atrakcji. Podnoszona jest również argumentacja, że wykorzystywany do skoków żuraw budowlany jest w istocie obiektem budowlanym, którego status prawny w tym konkretnym miejscu budzi poważne wątpliwości. Obawy potęguje lęk przed ewentualnym wywróceniem się konstrukcji, co mieszkańcy motywują brakiem widocznych zabezpieczeń i przywołują tragiczne w skutkach zdarzenia z innych krakowskich placów budowy.
Odpowiedź krakowskiego magistratu rzuca nowe światło na sprawę, potwierdzając, że funkcja rozrywkowo-rekreacyjna żurawia nie została uwzględniona w pierwotnej umowie o oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste. Wiceprezydent Stanisław Mazur poinformował, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wszczął już z urzędu postępowanie administracyjne, uznając, że instalacja mogła powstać bez wymaganej zgody organu architektoniczno-budowlanego. Obecnie sprawa znajduje się na etapie odwoławczym w Małopolskim Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego, co wskazuje na poważny spór prawny dotyczący legalności obiektu.
Mimo toczących się postępowań nadzorczych, urządzenie posiada aktualne dopuszczenia techniczne. Urząd Dozoru Technicznego regularnie bada żuraw od 2013 roku, a obecne zezwolenie na jego eksploatację pozostaje ważne do końca kwietnia 2026 roku. Sytuacja przy al. Pokoju pozostaje jednak patowa, gdyż techniczna sprawność urządzenia nie rozwiązuje problemu niezgodności jego funkcji z przeznaczeniem terenu oraz braku odpowiednich zgód budowlanych. Przewodniczący Jakub Kosek zapowiada dalsze monitorowanie sprawy, podkreślając, że bezpieczeństwo i spokój mieszkańców muszą iść w parze z przestrzeganiem zapisów umownych przez podmioty użytkujące miejskie grunty.
za: Gazeta Krakowska




