Mieszkańcy jednego z bloków na osiedlu Kolorowym w krakowskiej Nowej Hucie przeżyli prawdziwy dramat, gdy okazało się, że w jednym z lokali przez około dwa tygodnie znajdowały się zwłoki blisko 90-letniej kobiety. Makabryczne odkrycie nastąpiło dopiero po interwencji sąsiadów, którzy nie byli w stanie znieść potęgującego się odoru wydobywającego się z mieszkania.
Sprawa była o tyle skomplikowana, że uciążliwy zapach unosił się na klatce schodowej od wielu miesięcy z powodu składowanych tam przez lokatora odpadów, co początkowo uśpiło czujność lokatorów. Służby mundurowe potwierdziły interwencję w dniu 6 lutego, podczas której zabrano ciało kobiety, a wstępne ustalenia wskazują, że zmarła ona z przyczyn naturalnych na przełomie stycznia i lutego.
Mimo usunięcia zwłok sytuacja w bloku nadal pozostaje krytyczna, ponieważ 68-letni syn zmarłej, który nie poinformował nikogo o śmierci matki, wciąż przebywa w lokalu. Sąsiedzi wskazują, że mężczyzna prawdopodobnie cierpi na pewien stopień niepełnosprawności intelektualnej i kompletnie nie radzi sobie z codziennym funkcjonowaniem, co skutkuje gromadzeniem ogromnych ilości śmieci wewnątrz i na zewnątrz mieszkania. Fetor na klatce schodowej jest nie do zniesienia, a budynek zmaga się z plagą insektów, takich jak pluskwy i karaluchy. Lokatorzy czują się bezsilni i zastraszeni, ponieważ mężczyzna bywa agresywny słownie i otwarcie deklaruje, że nie zależy mu na własnym życiu, co budzi uzasadnione obawy o bezpieczeństwo całego obiektu.
Mieszkańcy osiedla Kolorowego apelują o pilną pomoc do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, policji, prokuratury oraz zarządu budynku, podkreślając, że problem ten ciągnie się bezskutecznie już od 2024 roku. Ludzie dziwią się, że po tak drastycznym incydencie problematyczny lokator został wypuszczony i pozostawiony bez odpowiedniego nadzoru medycznego czy socjalnego.
za Gazeta Krakowska




