Krakowski gorset nie musi być tylko elementem muzealnej gabloty ani strojem zakładanym wyłącznie na występy folklorystyczne. Członkinie Stowarzyszenia Gorset Krakowski chcą, aby wrócił do codziennego życia miasta – także jako część współczesnych stylizacji, nawet z jeansami.
Gorset jako żywa część Krakowa
Za pomysłem stoją krakowianki, które szyją, haftują, odtwarzają dawne techniki i pokazują, że tradycyjny strój może funkcjonować poza sceną i muzeum. Inicjatywa narodziła się z prostej obserwacji Ewy Doktór: dziś osoba, która chciałaby wypożyczyć albo kupić krakowski strój, ma z tym duży problem. Pomysł trafił do Budżetu Obywatelskiego, ale nie zdobył finansowania. Dał jednak coś innego – wokół idei zaczęły gromadzić się osoby zainteresowane szyciem, haftem, historią stroju i nauką rzemiosła. Tak powstało Stowarzyszenie Gorset Krakowski.
Tydzień szycia i dziesiątki godzin haftu
Wykonanie gorsetu to praca wymagająca czasu, cierpliwości i precyzji. Samo szycie może zająć około tygodnia, a ozdabianie trwa znacznie dłużej. Haft jednego gorsetu może pochłonąć nawet 80 godzin. Każdy koralik, sznurek, cekin czy element szamerunku musi zostać umieszczony z dużą dokładnością. Monika Szumińska-Németh podkreśla, że to rzemiosło, którego nie da się przyspieszyć bez utraty jakości. Gorset może też zmieniać się razem z właścicielką – da się go poszerzyć, zwęzić, uzupełnić o nowe hafty albo przerobić zdobienia.
Nie ma dwóch identycznych gorsetów
Historyczne krakowskie gorsety były znacznie bardziej różnorodne, niż często się dziś wydaje. Miały charakterystyczny krój, intensywne kolory i bogate zdobienia, ale każda właścicielka mogła nadać im własny styl. Mariola Adamczyk zwraca uwagę, że gorset pokazywał osobowość kobiety. Jedne egzemplarze były skromniejsze, inne pełne koralików, haftów, cekinów i ozdobnych sznurków. Zamożniejsze właścicielki mogły pozwolić sobie na droższe materiały i bogatsze wykończenie, ale nie istniał jeden sztywny wzór, którego należało się trzymać.
Stare egzemplarze opowiadają historię właścicielek
W Stowarzyszeniu szczególne miejsce zajmują dawne gorsety, w tym ponadstuletni egzemplarz nazywany „uroczym z Luboczy”. Jest ciężki, bo ozdobne taśmy przeplatano cienkim metalowym drucikiem, a błyszczące bajorki, czyli małe metalowe sprężynki, dodawały mu blasku i wagi. Są na nim korale, hafty, cekiny, chwosty i misterny szamerunek. Ewa Doktór zwraca uwagę nie tylko na zdobienia, ale także na lewą stronę starych gorsetów, gdzie widać naprawy, doszycia i ślady użytkowania. Takie detale pokazują, że strój przechodził przez ręce kolejnych kobiet i był realnie noszony, poprawiany oraz dopasowywany. Jednym z takich świadków przeszłości jest również gorset należący kiedyś do krakowskiej poetki Anny Libery.
Od dawnych technik do współczesnych pomysłów
Członkinie Stowarzyszenia korzystają z historycznych wzorów, ale nie chcą zamykać krakowskiego gorsetu w jednej, niezmiennej formie. Monika Szumińska-Németh przenosi XIX-wieczne motywy na współczesne kamizelki, eksperymentuje z kolorami i materiałami. Kamila Zielińska wiernie odtwarza dawne techniki, a jednocześnie sięga po własne inspiracje – jeden z jej gorsetów kolorystycznie nawiązuje do japońskiej sakury. To podejście nie jest sprzeczne z tradycją, bo dawne gorsety również powstawały z dostępnych materiałów i zgodnie z gustem właścicielki.
Warsztaty i plan na własne miejsce
Stowarzyszenie Gorset Krakowski planuje warsztaty, podczas których uczestniczki będą mogły uczyć się haftu, szamerowania i szycia pierwszych elementów gorsetu. Wspólna praca ma pomagać w wymianie doświadczeń i nauce technik, które wymagają skupienia oraz cierpliwości. Członkinie Stowarzyszenia chciałyby także mieć własną przestrzeń do spotkań i tworzenia. Na razie ich działania skupiają się na szyciu, pokazywaniu dawnych egzemplarzy, rozmowach o historii stroju i przywracaniu krakowskiego gorsetu do widocznego miejsca w życiu miasta.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



