Kampania przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa przeniosła się także na profile, których związku z konkretnymi komitetami nie udało się ustalić. Wokół Moniki Piątkowskiej pojawiły się sponsorowane materiały osiągające milionowe zasięgi, choć stojące za nimi strony niemal nie mają własnej społeczności. Żaden kandydat ani komitet nie przyznał się do prowadzenia tych kont. Tematem zajął się tvn24.pl
Reklamy są, politycznego podpisu nie ma
„Krakowianka”, „Raport krakowski” i „Po krakowsku” – to trzy facebookowe strony, które pojawiły się po referendum zakończonym utratą stanowiska przez prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Publikowane na nich treści dotyczą obecnej kampanii i uderzają w Monikę Piątkowską, kandydatkę KO i PSL.
Profile nie zgromadziły znaczącej liczby obserwujących, ale ich sponsorowane materiały docierały do ogromnej liczby użytkowników. Łączna liczba wyświetleń reklam została oszacowana na od 2,5 do 3 milionów, a na ich promocję wydano od 18 do 28 tysięcy złotych. Wpisy zdobywały jednocześnie setki reakcji, komentarzy i udostępnień.
Do prowadzenia stron nie przyznał się żaden z komitetów. Pytani o sprawę krakowscy politycy reprezentujący różne środowiska deklarowali, że nie wiedzą, kto za nimi stoi. Odpowiedzi nie udzielili również autorzy samych profili.
Sztuczna inteligencja weszła do kampanii
Część przekazów powstała przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Na samej „Krakowiance” od 17 czerwca zamieszczono osiem satyrycznych filmów tego typu.
W jednym z nich Monika Piątkowska została pokazana w wygenerowanej, średniowiecznej scenerii, a później w materiale pojawiał się również Donald Tusk. Filmy zostały przygotowane jako polityczna satyra wymierzona w kandydatkę.
Podobne zjawisko nie ogranicza się jednak do jednej strony politycznego sporu. Na facebookowych profilach przychylnych Monice Piątkowskiej również publikowane są przygotowywane przy użyciu AI materiały atakujące Łukasza Gibałę. W ich przypadku wskazana została jednak istotna różnica – zasięg tych wpisów nie jest budowany poprzez płatne reklamy.
Pierwsza tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbędzie się 27 września.
Meta usuwa reklamy, ale pojawiają się następne
Sprawa sponsorowanych wpisów trafiła do Mety 19 sierpnia. Firma odpowiedziała 24 sierpnia, informując, że w Unii Europejskiej reklamodawcy nie mogą wyświetlać reklam dotyczących polityki, wyborów oraz kwestii społecznych. Po sprawdzeniu wskazanych materiałów odrzucono reklamy naruszające te zasady.
Część reakcji przyszła jednak już po zakończeniu emisji reklam. Dwie spośród analizowanych stron zostały usunięte, ale na tym historia się nie skończyła. „Raport krakowski” pojawił się ponownie pod tą samą nazwą. Nowa odsłona profilu znów zaczęła publikować reklamy, których system Mety nie zakwalifikował jako polityczne. Zapowiedziano również uruchomienie strony internetowej.
Meta zablokowała w październiku 2025 roku możliwość płatnego promowania w Unii Europejskiej treści politycznych, wyborczych i społecznych. Decyzja była związana z regulacjami dotyczącymi reklamy politycznej obowiązującymi w UE.
Eksperci mówią o problemie z kontrolą
Profesor Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dla tvn24.pl ocenił działania prowadzone poza oficjalnymi profilami jako próbę obchodzenia przepisów. Zwrócił uwagę na trudności z kontrolowaniem aktywności politycznej prowadzonej w internecie.
Dr Agnieszka Całek z Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazywała natomiast na problem profili funkcjonujących jako zwykli twórcy cyfrowi. Jej zdaniem takie konta mogą nie być automatycznie kontrolowane w taki sam sposób jak profile formalnie powiązane z działalnością polityczną. Zaznaczała również, że w takim przypadku reakcja może wymagać zgłoszeń ze strony użytkowników.
Znaczenie ma również finansowanie kampanii. W tych wyborach każdy komitet może wydać niespełna 400 tysięcy złotych. Nowe unijne regulacje nakładają m.in. obowiązek ujawniania podmiotu finansującego reklamę polityczną oraz jej odpowiedniego oznaczania.
W Polsce przygotowano także ustawę dotyczącą organów odpowiedzialnych za kontrolę reklamy politycznej. Sejm przegłosował ją we wrześniu przy sprzeciwie Prawa i Sprawiedliwości, Rozwoju Plus i Konfederacji. Zastrzeżenia zgłaszali również przedstawiciele Państwowej Komisji Wyborczej, argumentując, że włączenie PKW w polityczną rywalizację może zagrozić wiarygodności instytucji.
Ustawa ma teraz wrócić do Senatu, a następnie trafić do podpisu prezydenta. Jeśli zacznie obowiązywać, PKW będzie mogła nakładać za stwierdzone nieprawidłowości kary sięgające do sześciu procent rocznego przychodu sponsora, wydawcy lub dostawcy usług reklamy politycznej.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info
za: tvn24.pl


