Samorząd Województwa Małopolskiego alarmuje, że rządowy projekt zmian w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym może uderzyć w część połączeń autobusowych, w tym w Małopolskie Linie Dowozowe kursujące do Krakowa i Tarnowa. Marszałek Łukasz Smółka oraz małopolscy parlamentarzyści z sejmowej Komisji Infrastruktury zapowiedzieli walkę o poprawki.
Spór o autobusy do dużych miast
Największe obawy dotyczą zapisu, który może wyłączyć możliwość dofinansowania przewozów realizowanych na terenie miast powyżej 100 tys. mieszkańców. W Małopolsce chodzi przede wszystkim o Kraków i Tarnów. Marszałek Łukasz Smółka wskazuje, że w przypadku województwa mówimy o środkach na poziomie około 5 mln zł, które obecnie wspierają funkcjonowanie połączeń wykorzystywanych przez mieszkańców dojeżdżających do pracy, szkół, na uczelnie i do usług publicznych.
Według samorządu brak takiego wsparcia mógłby oznaczać konieczność dokładania pieniędzy z budżetu województwa. Problem jest istotny, bo Małopolskie Linie Dowozowe działają dziś w 22 powiatach i 117 gminach, a rocznie korzysta z nich około 6 mln pasażerów. Marszałek przypomina, że projekt jest w skali kraju pionierski i od kilku lat rozwijany we współpracy z lokalnymi samorządami.
Nowe przepisy są już w Sejmie
Projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym został przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury i przyjęty przez Radę Ministrów 9 czerwca 2026 roku. Po pierwszym czytaniu w Sejmie dokument skierowano do dalszych prac w Komisji Infrastruktury. Reforma zakłada między innymi określenie minimalnej liczby połączeń między stolicami województw, powiatami i gminami, wprowadzenie przewozów na żądanie oraz zmianę nazwy Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych na Fundusz Przeciwdziałania Wykluczeniu Transportowemu.
Jedną z większych zmian organizacyjnych ma być przeniesienie odpowiedzialności za integrację transportu w województwie z wojewody na marszałka. Łukasz Smółka podkreśla, że skoro od 2027 roku to samorządy wojewódzkie mają pełnić rolę integratora transportu w regionie, finansowanie rządowe powinno być tak skonstruowane, aby nie przerzucać dodatkowych kosztów na budżety województw.
Obawy o przesiadki na obrzeżach Krakowa i Tarnowa
Podczas konferencji prasowej w Krakowie głos zabrali także małopolscy parlamentarzyści zasiadający w sejmowej Komisji Infrastruktury: Andrzej Adamczyk, Łukasz Kmita i Mariusz Krystian. Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury w latach 2015-2023, ocenił, że proponowane przepisy mogą doprowadzić do sytuacji, w której autobusy dowozowe nie będą mogły wjeżdżać do centrów dużych miast w dotychczasowym modelu finansowania.
Jako przykład wskazał linię łączącą centrum Krakowa z centrum Myślenic. Według posła, po zmianach mogłaby ona kończyć bieg przy granicy administracyjnej Krakowa, w rejonie Mogilan, zamiast dowozić pasażerów do punktów przesiadkowych i docelowych miejsc w mieście. Adamczyk podkreślał, że podobny problem może dotyczyć także kursów ze Skały, Proszowic, innych kierunków dojazdu do Krakowa oraz połączeń w subregionie tarnowskim.
Polityczne porównania i zapowiedź poprawek
Andrzej Adamczyk zapowiedział, że parlamentarzyści opozycji będą zgłaszać poprawki do projektu. W jego ocenie nie można zgodzić się na rozwiązania, które systemowo obciążają budżety samorządów wojewódzkich dodatkowymi wydatkami. Poseł porównał proponowane zmiany do wprowadzonej w Krakowie Strefy Czystego Transportu, przekonując, że oba rozwiązania mogą utrudniać dojazd do pracy i szkół osobom spoza dużych miast.
Były minister infrastruktury skrytykował również fakt, że za forsowanie zapisów w resorcie infrastruktury odpowiada – jak wskazywał – wiceminister Stanisław Bukowiec, mieszkaniec województwa małopolskiego. Adamczyk ocenił, że efektem proponowanych zmian może być ograniczenie możliwości dojazdu do punktów przesiadkowych dla osób podróżujących do Krakowa i Tarnowa.
Umowy z przewoźnikami i dopłaty do kursów
Łukasz Kmita zwrócił uwagę na inny element projektu, czyli skrócenie maksymalnego okresu zawierania umów między samorządem a przewoźnikami. W jego ocenie krótsze kontrakty mogą zniechęcić przewoźników do inwestowania w nowy tabor. Poseł argumentował, że tylko dłuższe umowy, trwające 7-10 lat, dają realną szansę na zakup nowego albo nowszego autobusu i rozłożenie kosztów tej inwestycji w czasie. Przekonywał też, że pasażerowie potrzebują stabilnych linii, a nie połączeń uruchamianych doraźnie.
Mariusz Krystian mówił natomiast o pieniądzach. Jego zdaniem sama zmiana przepisów nie wystarczy, jeśli system nie dostanie większego finansowania. Poseł wskazywał, że dopłata do wozokilometra powinna wzrosnąć z obecnych 3 zł do co najmniej 4 zł, a pula środków na dopłaty powinna wynosić minimum 2 mld zł, a nie 1 mld zł. Argumentował, że obecne stawki zostały ustalone kilka lat temu, gdy koszty organizowania transportu były niższe.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info




