Po rekordowym pod względem frekwencji starciu Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków, szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” nie krył podziwu dla oprawy wydarzenia, ale też chłodno analizował postawę swoich podopiecznych. Mariusz Jop przyznał, że gra przed ponad 53-tysięczną publicznością była dla części jego zawodników stresującym doświadczeniem, co bezpośrednio przełożyło się na słabszą postawę krakowian w pierwszej części spotkania. Trener podkreślił, że nic nie zastąpi doświadczenia empirycznego, a nerwowość i niedokładność zniknęły dopiero po przerwie.
Szkoleniowiec wyjaśnił również nietypowe problemy techniczne na boisku. Wielu piłkarzy ślizgało się w jednej części pola karnego, co potwierdził także były wiślak, a obecnie gracz Ruchu, Marko Kolar. Według relacji trenera, nawierzchnia w tym konkretnym sektorze była inaczej nawodniona, co utrudniało utrzymanie równowagi. Mariusz Jop odniósł się też do braku nominalnych napastników, nazywając grę z Frederico Duarte na „dziewiątce” pewnego rodzaju „protezą”, która jednak – biorąc pod uwagę zdobyty przez Portugalczyka gol – nieźle wypełnia lukę po kontuzjowanym Angelu Rodado.
Rywalizacja na bokach i powrót po kontuzji
Kluczowym momentem meczu były zmiany, które ożywiły ofensywę Wisły. Trener Jop szczegółowo wyjaśnił różnice między swoimi lewymi obrońcami – Jakubem Krzyżanowskim a Julianem Lelieveldem. O ile młody Polak został wybrany do pierwszej jedenastki ze względu na lepszą grę w defensywie i warunki fizyczne przydatne przy stałych fragmentach gry, o tyle Holender wszedł na boisko, by napędzić ataki swoją kreatywnością. Optymistycznym akcentem był również powrót Rafała Mikulca, który po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej złamaniem nogi znów pojawił się na ligowych boiskach.
Mimo bezpiecznej, dziesięciopunktowej przewagi nad trzecim miejscem, Mariusz Jop tonuje nastroje dotyczące pewnego już awansu. Szkoleniowiec zaznaczył, że dopóki matematyka pozostawia cień wątpliwości, zespół musi zachować czujność. Kolejnym wyzwaniem dla Wisły będzie starcie przy Reymonta z Puszczą Niepołomice. Wciąż nie wiadomo, czy w tym meczu wystąpi Jordi Sanchez – sztab medyczny nie zamierza ryzykować zdrowia napastnika, jeśli jego uraz nie zostanie w pełni wyleczony.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info




