Wisła Kraków rozpoczęła sezon Ekstraklasy od zwycięstwa 2:1 z GKS-em Katowice, ale Mariusz Jop nie ograniczył pomeczowej oceny do gratulacji i pochwał. Trener przyznał, że jego drużyna źle weszła w spotkanie, po objęciu prowadzenia cofnęła się zbyt głęboko, a w końcówce w jej grze pojawiło się za dużo nerwowości.
„Początek meczu trochę dla rywala”
GKS Katowice już w pierwszych minutach stworzył sytuacje, po których Wisła mogła znaleźć się w trudnym położeniu. Jop zwrócił uwagę, że gospodarze sami ułatwiali przeciwnikowi wyprowadzanie groźnych ataków, tracąc piłkę i pozostawiając przestrzeń do szybkiego przejścia z obrony do ofensywy.
Myślę, że początek meczu trochę dla rywala. Te pierwsze dziesięć, piętnaście minut kilka razy ich napędziliśmy po stratach i rywal stwarzał sytuacje właśnie po fazach przejściowych. Tam świetnie zachował się Marcel w jednej takiej sytuacji – ocenił trener Wisły.
Szkoleniowiec przyznał, że jego zespół dopiero po pewnym czasie uporządkował grę. Pierwsza połowa miała bardziej zamknięty i taktyczny charakter, a u części zawodników widoczny był stres związany z pierwszym występem przed własną publicznością oraz rywalizacją z przeciwnikiem grającym w europejskich pucharach.
Wisła lepsza po przerwie, ale bez pełnej kontroli
Jop znacznie wyżej ocenił drugą część spotkania. Wisła zaczęła grać wyżej, częściej odbierała piłkę na połowie przeciwnika i przez pewien czas zamknęła GKS w pobliżu jego pola karnego. Zdaniem trenera krakowianom łatwiej byłoby zarządzać wynikiem, gdyby uznana została trzecia bramka.
Szczególnie druga połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Wyszliśmy wysoko, zamknęliśmy rywala trochę w ich polu karnym. Szkoda, że ta trzecia bramka nie została uznana, bo na pewno byłoby nam łatwiej kontrolować to spotkanie – powiedział Mariusz Jop.
Trener nie rozmawiał po meczu z arbitrem Łukaszem Kuźmą o przyczynie anulowania gola. Według jego wstępnej oceny sędziowie mogli dopatrzyć się kontaktu i przewinienia na Jędrychu. Jop zaznaczył, że sytuację trzeba ponownie obejrzeć na spokojnie.
„Trochę za dużo nerwowości”
Najwięcej zastrzeżeń szkoleniowiec miał do ostatniej fazy meczu. Wisła, zamiast utrzymywać rywala z dala od własnej bramki, oddała mu przestrzeń i ustawiła się bliżej własnego pola karnego. Krakowianie nie potrafili także odpowiednio wykorzystać momentów, w których odzyskiwali piłkę i mogli zaatakować odsłoniętego przeciwnika.
W końcowej fazie, według mnie, trochę za szybko i za nisko się cofnęliśmy. Za mało wykorzystaliśmy momentów, w których przejmowaliśmy piłkę właśnie po obronie niskiej. Tam trochę było za dużo nerwowości, trochę strat – przyznał Jop.
Wisła zachowała prowadzenie, ale końcówka pokazała, że zespół nie potrafił jeszcze konsekwentnie realizować założenia, o którym mówił sam trener. Krakowianie chcą pozostawać wysoko także po objęciu prowadzenia, ponieważ przesunięcie gry na połowę rywala ogranicza liczbę stałych fragmentów pod własną bramką. Z GKS-em ten plan w ostatnich minutach nie został wykonany w pełni.
Jop: „Nie czuję ulgi, czuję satysfakcję”
Trener odrzucił sugestię, że zwycięstwo przyniosło mu ulgę po pierwszej weryfikacji zespołu na poziomie Ekstraklasy. Podkreślił, że obserwował pracę drużyny przez cały okres przygotowawczy i nie miał przed meczem obaw dotyczących jej możliwości.
Nie, ja czuję satysfakcję. Mając ulgę, myślę, że byłoby to związane z jakimiś obawami. Ja nie miałem obaw przed tym meczem. Wręcz przeciwnie, widziałem, jak ten zespół pracuje, jaką pracę wykonał w całym okresie przygotowawczym, jak wygląda i jaką mamy jakość – mówił Jop.
Szkoleniowiec dodał, że Wisła zachowuje pokorę, ponieważ był to dopiero pierwszy mecz sezonu. Jednocześnie stwierdził, że drużyna może rywalizować z każdym przeciwnikiem i w każdym spotkaniu grać o komplet punktów. Jego zdaniem w wielu fragmentach starcia z GKS-em krakowianie byli zespołem lepszym, co miały potwierdzać również statystyki.
Sanchez odpowiedział na zarzuty, Łubik pomógł drużynie
Jop pochwalił Jordiego Sancheza, któremu wcześniej zarzucano brak skuteczności. Hiszpan zdobył bramkę, a trener zwrócił uwagę również na jego pracę w pozostałych fazach gry. Wejście Angela Rodado i Juliusa Ertlthalera było planowane jeszcze przed spotkaniem, choć dokładny moment zmian zależał od przebiegu meczu oraz dyspozycji zawodników pozostających na boisku.
Ważną rolę odegrał także Marcel Łubik, który wygrał rywalizację o miejsce w bramce. Jop podkreślił jego doświadczenie w Ekstraklasie, pewność siebie, mentalność i jakość podejmowanych decyzji.
W sytuacjach, w których trzeba było pomóc, też trzeba powiedzieć, że pomógł zespołowi. Na pewno jest to piłkarz, który dzisiaj zagrał bardzo dobre zawody – ocenił trener.
Jop był również zadowolony z pozostałych debiutantów oraz wszystkich zawodników, którzy rozpoczęli spotkanie lub pojawili się na murawie po przerwie. Wyjaśnił też sytuację przed rzutem karnym. Wśród piłkarzy przebywających wtedy na boisku do wykonania jedenastki wyznaczony był Marko Božić, a przejęcie piłki przez kolegę miało odsunąć strzelca od prób prowokowania podejmowanych przez bramkarza GKS-u.
Obrona była priorytetem przygotowań
Wisła w poprzednim sezonie często dominowała i długo utrzymywała się przy piłce, jednak w Ekstraklasie będzie musiała częściej bronić w średnim lub niskim ustawieniu. Jop przyznał, że właśnie organizacja defensywy była jednym z głównych tematów okresu przygotowawczego.
Generalnie w przygotowaniach w większości skupiliśmy się na grze obronnej, bo wiedzieliśmy, że poprzez większą jakość w Ekstraklasie musimy tutaj być skuteczniejsi – wyjaśnił szkoleniowiec.
Trener uznał, że przez znaczną część meczu ten element wyglądał dobrze, choć w końcówce drużynie zabrakło odpowiednich odległości między zawodnikami, bliskości i agresywności. Częściowo wiązał to ze zmęczeniem. Zwycięstwo dało Wiśle udany start, ale wypowiedzi Jopa jasno pokazały, że wynik 2:1 nie oznaczał meczu pozbawionego błędów i momentów wymagających poprawy.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



