Bardzo zła atmosfera, brak satysfakcji z pracy, trudne relacje z przełożonym i zachowania odbierane przez część załogi jako zagrożenie dla ich kondycji psychicznej – taki obraz wyłania się z ankiet przeprowadzonych podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w krakowskim MOCAK-u. W badaniu uczestniczyło 18 osób. Jak ustaliło Radio Kraków, kontrola zakończyła się stwierdzeniem naruszeń przepisów prawa pracy, ale bez podstaw do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
18 osób opisało warunki pracy w muzeum
Anonimowe ankiety były jednym z elementów postępowania prowadzonego przez PIP. Pracownicy wskazywali m.in. na niejasne zasady oceniania, trudne relacje z pracodawcą, przerywanie wypowiedzi, ignorowanie oraz ograniczanie możliwości zabierania głosu. Większość badanych zadeklarowała również doświadczenie zachowań określanych w ankiecie jako stanowiące zagrożenie lub powodujące szkody psychiczne.
Szczególnie mocno brzmi informacja, że pięć osób wskazało na występowanie takich zachowań co najmniej raz w tygodniu. Radio Kraków, które dotarło do wyników kontroli, opisało także relacje pracowników dotyczące podważania kompetencji, agresywnego tonu, komentowania zwolnień lekarskich oraz różnego traktowania nowych i bardziej doświadczonych członków zespołu.
Krzyki, komentarze i podważanie pracy specjalistów
W zeznaniach przekazanych inspektorowi pojawiły się relacje o wulgarnych wypowiedziach i publicznym kwestionowaniu pracy zatrudnionych osób. Jeden z opisanych w protokole wątków dotyczył działu redakcyjnego muzeum. Według pracownika przy wykonywaniu części obowiązków miały pojawiać się sugestie zastępowania pracy doświadczonych specjalistów narzędziami takimi jak ChatGPT.
Inne osoby mówiły o sytuacjach, w których miała być podważana zasadność zwolnień lekarskich, a indywidualne nieobecności omawiano podczas zebrań. Pracownicy opisywali również wypowiedzi, które odbierali jako umniejszające ich kompetencjom lub zastraszające. Są to relacje złożone podczas kontroli – nie rozstrzygnięcie sądu, że doszło do mobbingu.
PIP nie może sama stwierdzić mobbingu
To rozróżnienie jest w tej sprawie kluczowe. Państwowa Inspekcja Pracy może badać, czy pracodawca posiada i stosuje procedury mające chronić pracowników przed mobbingiem oraz dyskryminacją, ale nie rozstrzyga, czy w konkretnym przypadku doszło do mobbingu. Takie rozstrzygnięcie należy do sądu pracy.
Kontrola rozpoczęła się w kwietniu i zakończyła w sierpniu. Była związana z sytuacją wewnętrzną w muzeum oraz zarzutami stawianymi ówczesnemu dyrektorowi Adamowi Budakowi. Został on odwołany po około dziewięciu miesiącach siedmioletniej kadencji. Sam Budak twierdzi, że jego odwołanie było bezprawne.
Naruszenia prawa pracy, ale bez zawiadomienia prokuratury
Efektem kontroli było stwierdzenie faktów naruszających przepisy prawa pracy, w tym regulacje związane z obowiązkiem przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji. Jednocześnie inspektor nie znalazł podstaw do kierowania zawiadomienia do prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Pełniący obowiązki dyrektora MOCAK-u Grzegorz Kuźma przekazał Radiu Kraków, że zebrane zeznania i anonimowe ankiety potwierdzały niewłaściwe zachowania wobec pracowników. Ponieważ Adam Budak został odwołany jeszcze podczas trwania kontroli i przestał pozostawać w stosunku służbowym z muzeum, PIP nie sformułowała wobec niego dalszych zaleceń.
Wystąpienie pokontrolne skierowano do MOCAK-u 11 sierpnia. Po stronie obecnego kierownictwa muzeum pozostaje przestrzeganie przepisów oraz wewnętrznych regulacji mających chronić pracowników przed dyskryminacją i mobbingiem.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



