Pierwszy niedzielny mecz 28. kolejki Ekstraklasy przyniósł emocje, których kibice obu drużyn woleliby uniknąć. W starciu określanym mianem walki „o sześć punktów”, Cracovia zremisowała z Arką Gdynia 2:2. Rezultat ten pozostawia ogromny niedosyt po obu stronach – gdynianie nie zdołali przeskoczyć krakowian w tabeli, a „Pasy” po raz kolejny zaprezentowały formę daleką od oczekiwań swoich fanów.
Spotkanie rozpoczęło się sennie, ale obraz gry zmienił się w jednej chwili. W pierwszej połowie gospodarze wykorzystali lukę w defensywie rywali, co pozwoliło Gabrielowi Charpentierowi na precyzyjne pokonanie Jędrzeja Grobelnego. Radość krakowian trwała jednak zaledwie pięć minut. Podopieczni Dariusza Banasika, który pozostaje niepokonany na ławce Arki, błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem Oskara Kubiaka po idealnym dograniu Sebastiana Kerka.
Druga połowa była kalką pierwszej pod względem dynamiki zmian wyniku. Najpierw to goście objęli prowadzenie po strzale Vladislavsa Gutkovskisa, co dla Arki było rzadkim w tym sezonie doświadczeniem na wyjeździe. Cracovia, mimo osłabienia brakiem kontuzjowanego Charpentiera, potrzebowała tylko pięciu minut, by wyrównać. Ajdin Hasić ograł defensywę gości, a Mauro Perković z bliskiej odległości dopełnił formalności, ustalając wynik na 2:2.
Końcówka meczu mogła należeć do gospodarzy, jednak Mateusz Klich zmarnował znakomitą okazję po podaniu Dominika Piły. Z kolei po stronie Arki szansę na zamknięcie meczu zaprzepaścił Gutkovskis w sytuacji sam na sam z Sebastianem Madejskim. Remis pozwolił Arce na chwilowe wydostanie się ze strefy spadkowej, ale sytuacja obu zespołów w dolnych rejonach tabeli pozostaje niezwykle napięta.



