Blisko 89,8 mln zł – taką łączną wartość reklamowego ekwiwalentu publikacji dotyczących ośmiu kandydatów na prezydenta Krakowa oszacował Instytut Przywództwa. Analiza obejmuje materiały zamieszczone na portalach informacyjnych od początku 2026 roku do 10 września. Nie są to pieniądze wydane przez sztaby ani miernik wyborczego poparcia. Kwoty mają pokazywać, ile kosztowałaby porównywalna ekspozycja, gdyby trzeba było kupić ją w formie reklamy.
Miliony przy nazwiskach nie oznaczają wydatków kampanii
W analizie wykorzystano wskaźnik AVE, czyli ekwiwalent reklamowy. Instytut przeliczył medialną obecność kandydatów na szacunkową wartość, jaką miałaby podobna ekspozycja w przypadku płatnej reklamy. Dlatego wynik nie mówi, ile kandydat wydał na promocję i nie pokazuje też, ilu krakowian zamierza na niego zagłosować.
To ważne rozróżnienie, bo sama obecność w publikacjach może mieć bardzo różne źródła. Kandydat może pojawiać się w mediach dzięki własnej aktywności, prezentowaniu propozycji, udziałowi w debatach czy komentowaniu wydarzeń, ale zainteresowanie może być również konsekwencją sporów i tematów wywołujących duże emocje.
Tak wyceniono obecność poszczególnych kandydatów
W przekazanym zestawieniu Aleksandrze Owcy przypisano wartość 13 014 619 zł, Darii Gosek-Popiołek 9 680 336 zł, a Janowi Hoffmanowi 10 847 520 zł. W przypadku Łukasza Gibały oszacowano ją na 17 718 362 zł.
Dla Michała Drewnickiego wyliczono 13 256 338 zł, dla Michała Klimka 7 109 412 zł, a dla Moniki Piątkowskiej 14 347 183 zł. Wartość publikacji dotyczących Sławomira Pietrzyka oszacowano natomiast na 3 823 406 zł.
Instytut zwraca uwagę również na koncentrację medialnej ekspozycji. Cztery największe wartości odnotowane w analizie dawały wspólnie ponad 58,3 mln zł, czyli niemal 65 proc. całej kwoty przypisanej badanej ósemce kandydatów.
Widoczność to jeszcze nie wyborczy wynik
Prezes Instytutu Przywództwa dr Piotr Gąsiorowski podkreśla, że medialna obecność pozwala kandydatom docierać do mieszkańców, ale sama nie przesądza o jakości politycznego przywództwa. W jego ocenie znaczenie ma przede wszystkim to, w jaki sposób kandydaci wykorzystują zainteresowanie do przedstawiania rozwiązań, tłumaczenia problemów miasta i prowadzenia rozmowy o jego przyszłości.
Podobnie należy interpretować same kwoty. Wysokie AVE nie oznacza pozytywnego wydźwięku publikacji ani sympatii odbiorców. Wskaźnik opisuje skalę ekspozycji medialnej, a nie jej ocenę i nie może być traktowany jako odpowiednik sondażu wyborczego.
Analiza kończy się na 10 września
Instytut Przywództwa objął badaniem publikacje na portalach informacyjnych dotyczące kandydatów na prezydenta Krakowa w okresie od 1 stycznia do 10 września 2026 roku. Do obliczeń wykorzystano ekwiwalent reklamowy AVE, określający szacowany koszt porównywalnej ekspozycji w przypadku reklamy.
Autorzy analizy zastrzegają, że przedstawione wartości mają charakter informacyjny. Nie są oceną jakości kampanii, miernikiem poparcia kandydatów ani prognozą wyniku wyborów.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



