Prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski, podjął kontrowersyjną decyzję, która może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów. Zrezygnował z budowy lądowiska na dachu Szpitala im. Narutowicza, co oznacza, że wszystkie loty śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego będą kierowane na pobliskie lądowisko Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Św. Jana Pawła II.
Ta decyzja jest spowodowana oszczędnościami. Koszt budowy lądowiska wyniosłyby aż 76,2 mln zł. Argumenty o rzekomym braku potrzeby lądowiska, bazujące na statystykach, w których Szpital im. Narutowicza obsłużył jedynie 40 lądowań w 2023 roku, są dyskusyjne. W dobie rosnącej liczby nagłych przypadków medycznych, taka decyzja wydaje się lekceważeniem kwestii zdrowia mieszkańców Krakowa.
Mimo zapewnień władz, że lądowanie na innym lądowisku nie wpłynie na działanie Szpitala im. Narutowicza, pojawiają się poważne wątpliwości. W sytuacjach krytycznych, każda sekunda się liczy, a przetransportowanie pacjenta z odległego lądowiska do SOR w czasie ok. 5 minut zdaje się być dużym wyzwaniem, zwłaszcza w miejskim zgiełku.
Wygląda na to, że decyzja prezydenta nie tylko nie poprawia sytuacji pacjentów w nagłych wypadkach, ale także może budzić obawy o ich bezpieczeństwo. Kraków zasługuje na lepszą opiekę zdrowotną, a rezygnacja z budowy lądowiska na dachu Szpitala im. Narutowicza stoi w sprzeczności z tym oczekiwaniem?



