Spór o nową S7 Kraków-Myślenice znów wyszedł poza sale spotkań i dokumenty projektowe. Przed m.in. siedzibą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i Małopolskim Urzędem Wojewódzkim w Krakowie protestowali mieszkańcy Wieliczki i sąsiednich gmin, którzy domagają się przejrzystych zasad, równych kryteriów i definitywnego odejścia od skrajnych wariantów trasy.
Mieszkańcy mówią: merytoryka, nie polityka
Protestujący podkreślali, że nie występują przeciwko samej budowie drogi ekspresowej, ale przeciwko ponownemu wracaniu do wariantów, które ich zdaniem zostały już wcześniej odrzucone z powodów merytorycznych. Chodzi przede wszystkim o wschodni przebieg związany z węzłem Kraków Bieżanów na autostradzie A4 oraz zachodni wariant z Morawicy. Uczestnicy pikiety przekonywali, że takie rozwiązania nie powinny wracać do analiz, bo nie odpowiadają na główny problem, czyli odciążenie obecnej zakopianki. W ich ocenie dyskusja o S7 powinna opierać się na liczbach, potokach ruchu, kosztach, liczbie wyburzeń i realnych skutkach dla mieszkańców, a nie na politycznych naciskach. Podczas protestu wielokrotnie powtarzano hasło, że w tej sprawie potrzebna jest merytoryka, a nie polityka.
Petycja i zarzuty wobec ponownych analiz
Uczestnicy protestu przekazali petycję, w której domagają się wykluczenia z dalszych prac tak zwanych wariantów skrajnych. Wskazują, że wschodni przebieg przez okolice Wieliczki miałby być najdroższy, dłuższy od innych propozycji o około 10 kilometrów i wiązać się z największą liczbą wyburzeń. Według strony społecznej wariant ten nie przejmie ruchu z istniejącej zakopianki, a więc nie spełni podstawowego celu inwestycji. Dorota Uliasz z komitetu „Nie dla S7 przez wschód Wieliczki” podkreślała, że dane i liczby przemawiają przeciwko wschodniemu rozwiązaniu. Mieszkańcy zwracali też uwagę na tereny zurbanizowane, obawy o zniszczenia oraz skutki dla codziennego życia w gminach, przez które potencjalnie mogłaby przejść trasa.
Spór o wyłączenia i równe traktowanie gmin
W czasie rozmowy przed urzędem wojewódzkim mieszkańcy podnosili także problem obszarów wyłączanych z analiz. Ich zdaniem część terenów jest traktowana szybciej i korzystniej niż inne, a kryteria nie są dla strony społecznej wystarczająco jasne. Wskazywano między innymi na strefy związane z uzdrowiskiem Swoszowice, a z drugiej strony na zgłaszane przez mieszkańców kwestie dotyczące zbiorników wód, terenów związanych z Kopalnią Soli Wieliczka, stanowisk archeologicznych i lokalnych uwarunkowań. Protestujący argumentowali, że wszystkie ograniczenia powinny być oceniane według tych samych reguł. Pojawił się też zarzut, że mieszkańcy mniejszych gmin nie mogą być traktowani gorzej niż mieszkańcy Krakowa, bo inwestycja dotyczy całego regionu i realnie wpływa na życie tysięcy osób poza granicami miasta.
Urząd odpowiada: potrzebne są mierzalne kryteria
Do protestujących wyszedł Łukasz Krzysztofik, dyrektor Biura Wojewody w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. Przekazał, że wojewody Krzysztofa Klęczara nie było tego dnia w Krakowie ze względu na obowiązkowe szkolenie wojewodów w Warszawie dotyczące ochrony ludności i obrony cywilnej. Krzysztofik zapewniał, że urząd rozumie emocje mieszkańców i że w procesie powinno być jak najmniej polityki. Zaznaczał jednocześnie, że ostateczne decyzje należą do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, a urząd wojewódzki nie jest inwestorem. Zapowiedział, że podczas najbliższego spotkania z przedstawicielami GDDKiA zostanie podniesiona kwestia jasnych, konkretnych i mierzalnych kryteriów dotyczących wyłączeń poszczególnych obszarów z analiz. Jak mówił, mieszkańcy powinni wiedzieć, dlaczego jeden teren jest wyłączany, a inny nie.
Analizy mają potrwać do września
Sprawa nowej S7 Kraków-Myślenice pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji drogowych w Małopolsce. Trasa ma domknąć ważny korytarz komunikacyjny północ-południe i odciążyć zakopiankę, ale kolejne propozycje przebiegu budzą sprzeciw mieszkańców różnych części Krakowa i okolicznych gmin. Z końcem czerwca ma zakończyć się cykl spotkań strony społecznej z urzędnikami i projektantem trasy do Myślenic. Wnioski z tych rozmów oraz wyniki analiz mają być znane we wrześniu. Do tego czasu mieszkańcy zapowiadają dalsze pilnowanie procesu i domagają się, aby decyzje dotyczące przebiegu drogi były podejmowane na podstawie transparentnych danych, a nie politycznych oczekiwań.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



