W Proszowicach doszło do skandalu, który odbił się szerokim echem nie tylko w regionie, ale i w całej Małopolsce. Jak ustaliło Radio Kraków, radna powiatu proszowickiego związana z list Prawem i Sprawiedliwością, Lidia B., usłyszała prokuratorskie zarzuty po tym, jak podczas małżeńskiej awantury zraniła swojego męża nożem. Informację potwierdził szef lokalnych struktur PiS w Proszowicach, Stanisław Mierzwa.
Według ustaleń śledczych radna miała od dłuższego czasu znęcać się psychicznie i fizycznie nad mężem. Prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie poinformował, że kobieta wszczynała awantury, szarpała męża, groziła mu śmiercią, a podczas jednego ze zdarzeń zagroziła użyciem noża i ostatecznie raniła mężczyznę w udo.
Mimo że poszkodowany mąż wycofał zawiadomienie, prokuratura nie zamierza umarzać postępowania. Śledczy kontynuują gromadzenie dowodów, a jeśli zostaną one uznane za wystarczające, akt oskarżenia trafi do sądu. Za zarzucane czyny radnej grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niej trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Jak podkreślił prokurator Boroń, środek ten był konieczny, ponieważ zachodziła obawa matactwa oraz możliwość ponownego zagrożenia dla życia i zdrowia męża.
Radna nie przyznała się do winy, choć w swoich wyjaśnieniach potwierdziła przebieg zdarzenia. Sprawa budzi kontrowersje także na tle politycznym, ponieważ kobieta uzyskała mandat radnej z list Prawa i Sprawiedliwości, ale nie jest członkiem partii. Szef lokalnych struktur PiS, Stanisław Mierzwa, określił zajście jako sprawę rodzinną i zapowiedział brak działań dyscyplinarnych do czasu wydania prawomocnego wyroku.
Wicemarszałek województwa małopolskiego, Ryszard Pagacz z PiS, również odniósł się do sprawy, podkreślając, że do momentu skazania radna zachowuje swój mandat. – „Nie ma takiej opcji jak zawieszenie, póki nie zostaną udowodnione czyny. Mogę jedynie wyrazić współczucie rodzinie, bo nie pochwalam, by uciekać się do rękoczynów” – zaznaczył.
Sprawa Lidii B. wciąż pozostaje w toku i budzi wiele emocji wśród mieszkańców regionu. Jej finał będzie zależał od wyników postępowania prokuratorskiego i decyzji sądu.
za: Radio Kraków


