Już jutro Wiślacy po raz pierwszy w tym sezonie zagrają przed własną publicznością. Publicznością, która po brzegi wypełni stadion przy R22, pragnąc przed meczem Wisła-Stal pożegnać Jakuba Błaszczykowskiego.
Tradycyjnie przed weekendową konfrontacją z dziennikarzami spotkał się trener Białe Gwiazdy Radosław Sobolewski.
– Przywieźliśmy z dwóch wyjazdów cztery punkty, choć wiadomo, że chcieliśmy zdobyć sześć. Myślę, że zrealizowaliśmy taki plan minimum na te dwa mecze. Były to podobne spotkania, w których traciliśmy odrobinę kontrolę w końcówkach. Zabrakło spokojnego utrzymania się przy piłce wyżej tak, żebyśmy dali odpocząć naszym obrońcom. Zespół grał coraz niżej i niżej, i przeciwnicy tworzyli sytuacje. Może niedużo ich było, ale robili to skutecznie. To nam daje dużo do myślenia. Na przyszłość musimy trzymać kontrolę nie przez 70, a 90minut. Musimy kontrolować spotkanie poprzez to, jak chcemy grać, czyli poprzez utrzymanie się przy piłce i poprzez taki sposób gry nie dopuszczać rywala pod własną bramkę – zaczął trener Sobolewski. – Tak, jak cieszy każdy zdobyty punkt, każda zdobyta bramka, tak też martwi każdy stracony gol. Co można z tym zrobić? Trener może jedno – przeanalizować, porozmawiać o tym z zespołem, przekazać swoje wytyczne, analizę. A później bardzo mocno pracować nad tym aspektem na treningu. Tak też robimy i mam nadzieję, że przez konsekwentną pracę będziemy rozwijać ten element w naszym zespole i przestaniemy tracić bramki w ten sposób. Będę przy trenowaniu stałych fragmentów gry konsekwentny. Wiem, że wielokrotnie bardzo dobrze mi to wychodziło i moje zespoły nie traciły bramek po stałych fragmentach gry. Zajmowałem się tym w Wiśle Kraków przez długi czas u różnych trenerów i to było na naprawdę wysokim poziomie. Później była praca w Wiśle Płock, gdzie w ofensywie i defensywie ten zespół wyglądał na tamten czas bardzo dobrze. Mam nadzieję, że przyjdzie moment, że i tutaj wszyscy „złapiemy” zasady, które staram się wdrożyć i przestaniemy tracić bramki ze stałych fragmentów gry- dodał.
Mimo że Stal przegrała dwa pierwsze mecze, to w żadnym wypadku nie można jej lekceważyć.
– Chyba poprzednia runda nauczyła nas dużo. I wiemy jak ciężko jest wygrywać spotkania w I lidze. Takie ciężkie spotkanie czeka nas ze Stalą Rzeszów. Nie było łatwo w poprzedniej rundzie wygrywać. Musieliśmy w wielu meczach wyszarpywać punkty w ostatnich sekundach. Mogę przypomnieć nawet zwycięskie spotkanie ze Skrą Częstochowa, które co prawda wygraliśmy 3:0, ale to nie był łatwy mecz. Czy też z niżej notowanym Zagłębiem Sosnowiec, który to mecz mógł nam dać awans do Ekstraklasy, a z teoretycznie słabszym rywalem nie udało nam się wygrać. Też cieszy mnie ostatnie zwycięstwo z Polonią Warszawa, bo każdy punkt w ostatecznym rozrachunku będzie niesamowicie istotny. Tak jak powiedziałem, ten mecz też zapowiada się na bardzo ciężko. Pomimo że Stal Rzeszów przegrała dwa spotkania, to tutaj przyjedzie pokazać się z jak najlepszej strony i myślę, że zagra o wiele lepsze spotkanie niż poprzednie. Zawiesi nam wysoko poprzeczkę – – analizował szkoleniowiec Wisly. – Jesteśmy dopiero po dwóch meczach, ale z tych informacji, które udało nam się zebrać, to jest inna drużyna. W takim sensie, że wielu zawodników, którzy stanowili trzon tego zespołu i doprowadzili Stal Rzeszów do grania w barażach, odeszło. Czyli zespół zmienił się personalnie. Zmienił się też trener i to jest też duża zmiana. Zauważam też nowe rzeczy, jeśli chodzi o aspekty taktyczne. Stal Rzeszów trochę inaczej wygląda.
Początek jutrzejszego meczu o godz. 17:30. Przypominamy, że uroczystości związane z zakończeniem kariery przez Jakuba Błaszczykowskiego zaplanowane są natomiast na godzinę 17.15.


