Polska może wkrótce wprowadzić ograniczenia w sprzedaży paliw dla obcokrajowców. Takie rozwiązanie, mające na celu ukrócenie tzw. turystyki paliwowej, poparł na antenie Radia Kraków poseł Koalicji Obywatelskiej, Jerzy Meysztowicz. Według polityka, drastyczne obniżki cen wynikające z wprowadzenia „Pakietu CPN” sprawiły, że polskie stacje stały się celem masowych przyjazdów z zagranicy, co grozi uszczupleniem zapasów przeznaczonych dla krajowych kierowców.
Wprowadzone przez rząd regulacje cenowe i obniżki podatków (VAT oraz akcyzy) sprawiły, że paliwo w Polsce należy obecnie do najtańszych w całej Unii Europejskiej. Poseł Meysztowicz ocenił tę decyzję jako słuszną, argumentując, że niższe koszty transportu przekładają się na ceny wszystkich towarów. Przyznał jednak, że sytuacja jest nadzwyczajna ze względu na trwający konflikt w Zatoce Perskiej, w który – choć niebezpośrednio – zaangażowana jest również Polska.
Podczas rozmowy poruszono również wątek historycznych skojarzeń z nazwą „CPN” (Centrala Produktów Naftowych), która wielu kojarzy się z okresem PRL. Meysztowicz odparł zarzuty o „przywracanie komunizmu”, twierdząc, że centralne sterowanie gospodarką paliwową w czasie wojny lub głębokiego kryzysu surowcowego ma zupełnie inny charakter niż w czasach pokoju. Poseł zaznaczył jednocześnie, że ewentualna reglamentacja powinna dotyczyć wyłącznie samochodów na obcych rejestracjach, a polscy kierowcy nie powinni odczuć ograniczeń.
W wywiadzie nie zabrakło również gorzkich słów pod adresem poprzedniej ekipy rządzącej. Meysztowicz wskazał na ogromne zadłużenie państwa i konieczność spłaty miliardowych odszkodowań (m.in. dla firmy Pfizer czy w sprawach kopalni Bogdanka). Polityk liberalnego skrzydła KO opowiedział się także za gruntowną analizą programów socjalnych, sugerując, że pomoc powinna trafiać przede wszystkim do osób najbardziej potrzebujących, zamiast być rozdawaną bez progów dochodowych.




