W piątkowy wieczór, 24 kwietnia, stadion przy ul. Reymonta stał się areną niezwykle emocjonujących derbów Małopolski. Wisła Kraków, niesiona dopingiem prawie 30 tysięcy fanów, dwukrotnie obejmowała prowadzenie w starciu z Puszczą Niepołomice, jednak ambitne „Żubry” zdołały wywieźć ze stolicy regionu cenny punkt. Bohaterem gości został Amarildo Gjoni, który swoimi dwiema bramkami uciszył trybuny w Krakowie.
Portugalczyk daje nadzieję, „Żubry” odpowiadają
Pierwsza połowa należała do gospodarzy, choć początek meczu był rwanym widowiskiem, pełnym walki w środku pola. Przełamanie nastąpiło w doliczonym czasie pierwszej części gry. Po koronkowej akcji Wisły, Jakub Krzyżanowski posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, gdzie najniższy na boisku Frederico Duarte popisał się niesamowitym sprytem. Portugalczyk wygrał pojedynek główkowy z rosłymi stoperami Puszczy i strzałem głową dał „Białej Gwieździe” w pełni zasłużone prowadzenie do przerwy.
Po zmianie stron trener Puszczy, Tomasz Tułacz, zareagował dwiema zmianami, co ożywiło grę niepołomiczan. W 58. minucie do głosu doszedł Amarildo Gjoni. Albański napastnik wykorzystał swoje warunki fizyczne, przepchnął Darijo Grujcicia i mocnym uderzeniem zaskoczył Patryka Letkiewicza. Wisła nie zamierzała się jednak poddawać i ruszyła do zmasowanych ataków, co przyniosło efekt w 71. minucie. W ogromnym zamieszaniu podbramkowym najwięcej zimnej krwi zachował Jordi Sanchez, który huknął pod poprzeczkę, przywracając radość krakowskim kibicom.
Dublet Gjoniego i walka do końca
Radość gospodarzy trwała zaledwie sześć minut. Puszcza wykorzystała swoją najgroźniejszą broń – stały fragment gry. Po dalekim wyrzucie z autu i przedłużeniu piłki, na dalszym słupku ponownie odnalazł się Gjoni. Napastnik „Żubrów” po raz kolejny ograł Grujcicia i z bliskiej odległości ustalił wynik spotkania na 2:2. Mimo desperackich ataków Wisły w końcówce meczu, wynik nie uległ już zmianie.
Z końcowego rezultatu zdecydowanie bardziej mogą cieszyć się goście z Niepołomic, którzy potrafili przetrwać napór Wisły i wyjść z opresji w najtrudniejszych momentach. Dla krakowian, mimo dominacji na boisku i rekordowej frekwencji, remis pozostawia spory niedosyt.



