Od wielu miesięcy Prawo i Sprawiedliwość nie miało pomysłu na polityczną ofensywę. Dopiero decyzja Jarosława Kaczyńskiego o rekomendowaniu Przemysława Czarnka na premiera przyszłego rządu prawicy, dodała partii trochę energii. Niestety ton nadal nadawali zwolennicy ściągania się na radykalizm z Grzegorzem Braunem i poszukiwania wyborców wśród jego zwolenników. Ten pomysł okazał się nieskuteczny.
Mateusz Morawiecki namawiał do tworzenia przeciwwagi w postaci „drugiego płuca” PiS, mniej krzykliwego, za to bardziej programowego, nastawionego na planowanie rozwoju i poszukiwanie wyjścia z horrendalnego zadłużenia, w które wpędza nas Tusk. Podkreślał także, że do osiągnięcia gospodarczego sukcesu niezbędny jest mocny fundament narodowej i państwowej tożsamości, opartej na odwoływaniu się do naszej historii, tradycji i wiary. Utworzył w tym celu Stowarzyszenie Rozwój Plus, do którego zapisała się grupa posłów, ale deklarowali swoje przystąpienie także liczni samorządowcy z całej Polski.
Wtedy kilku członków kierownictwa PiS, popularnie nazywanych maślarzami, którzy od dawna starali się wypchnąć Morawieckiego z partii, zdecydowało przeprowadzić generalny atak. Udało się przekonać Prezesa, że to jest dobry pretekst, żeby pozbyć się byłego premiera i jego zwolenników. Tak powstało ultimatum: albo podpisanie lojalki o wystąpieniu ze stowarzyszenia, albo usunięcie z partii. Czterdziestu posłów nie podpisało i rozłam stał się faktem.
Co dalej? Czy PiS wygra wybory pozbywając się najlepszego premiera III Rzeczypospolitej oraz grupy jego młodych ministrów? Czy odejście senatora i 41 posłów nie jest poważnym ostrzeżeniem? A co będzie gdy odejdą następni i zasilą nowy klub parlamentarny?
W miniony piątek odbyło się w Warszawie pierwsze duże wydarzenie, zorganizowane przez Stowarzyszenie Rozwój Plus. Na piknik programowy przybyło ponad 1500 osób, przez cały dzień trwały panelowe dyskusje, ale najważniejsza była atmosfera swobodnego spotkania i radości z nowego, politycznego otwarcia. Mateusz Morawiecki w głównym wystąpieniu przedstawił najważniejsze powody i perspektywy działania powstającej formacji, co zebrani przyjęli długotrwałą owacją. Niestety, prawicowe media nie zdobyły się ani na rzetelną informację, ani na obiektywne analizy. To przykre, gdy powtarza się kompromitacja telewizji z czasów Jacka Kurskiego, a dziennikarze stają się partyjnymi działaczami.
W Sejmie zaczęły się wakacje. I PiS, i Stowarzyszenie ruszą teraz w tzw. teren, mobilizować swoich zwolenników i pozyskiwać nowych wyborców. Wrzesień zawsze oznacza początek nowego sezonu politycznego i wówczas się okaże, kto więcej zyskał, a kto raczej stracił. W sytuacji, gdy rząd koalicji 13 grudnia jest coraz słabszy, a kolejne afery kompromitują ekipę Tuska, pojawienie się nowej formacji może okazać się tym przełomem, na który zwolennicy prawicy czekali od roku.
Tymczasem w Krakowie na nic się zdały próby unieważnienia referendum i 27 września odbędą się wybory prezydenta miasta. W atmosferze kolejnych skandali, Platforma może stracić władzę. Jeszcze nie wiadomo, ilu będzie kandydatów, ale warto im się przyglądać i nie dopuścić, by magistrat obsiadła kolejna sitwa.
Ryszard Terlecki



