Pytania: czy w tym roku wybuchnie wojna, Polacy w Sylwestra nie zadają sobie od dawna. A przecież odkąd trwa wojna na Ukrainie to pytanie jest wciąż bardzo zasadne. Przywódcy Francji czy Wielkiej Brytanii nadal wierzą, że utrzymają międzynarodową pozycję swoich państw zachęcając Ukrainę do odrzucenia propozycji prezydenta Trumpa i kontynuowania wojny.
Europa jest jednak za słaba, by zapewnić Ukrainie nie tylko zwycięstwo, ale nawet zawieszenie walk na dzisiejszej linii frontu. Bez Amerykanów pokój nie zostanie zawarty, a Rosja będzie stopniowo powiększać obszar, zajmowany przez swoje wojska. W warunkach mnożących się incydentów na granicy i na Bałtyku, możliwe jest rozszerzenie konfliktu. Czy wobec tego Polska jest bezpieczna?
Polski rząd nie prowadzi samodzielnej polityki zagranicznej. Samodzielnej, czyli takiej, która jest w interesie Polski i jej bezpieczeństwa. Tusk trzyma się nogawki niemieckiego kanclerza, co sprawiło, że jest lekceważony, także zresztą przez Niemców. Prezydent Nawrocki ratuje sytuację utrzymując dobre stosunki z administracją Trumpa, ale nie ma tych możliwości, którymi dysponuje rząd. Nie ma możliwości podejmowania decyzji co do budżetu państwa, nie zarządza gospodarką, nie ma wpływu na zakupy broni, nie rozstrzyga o najważniejszych inwestycjach. Może blokować złe decyzje podejmowane przez sejmową koalicję, ale to rząd odpowiada za międzynarodowe umowy. Jesteśmy wszyscy zależni od pomysłów ekipy nieudaczników, która usiłuje przekonać Polaków, że niszczenie opozycji jest najważniejszym zadaniem państwa, a w gruncie rzeczy jego jedynym celem.
Rząd ma świadomość swojej słabości, tym bardziej, że krytycznie ocenia go większość Polaków. Przygotował więc specjalną ustawę o ściganiu „mowy nienawiści”, w rzeczywistości o wyrażaniu negatywnych opinii o polityce rządu. Gdyby ustawa weszła w życie byłoby to śmiertelnym zagrożeniem m.in. dla wychowania polskich dzieci, którym lewackie ministerstwo stara się narzucić poprzez szkołę genderowe bzdury o zmianie płci, przeżytku rodziny, szkodliwości małżeństwa itd. Krytyka patologii ma być uznana za „mowę nienawiści” i sądownie karana. To samo dotyczyłoby „ratowania klimatu”, likwidacji tradycyjnych źródeł energii, nowych podatków czy wprowadzania powszechnie dostępnej aborcji i eutanazji. Taka ustawa służyłaby także lewackim aktywistom, atakującym Kościół i religię w ramach walki ze szkodliwym „zabobonem”. Na szczęście trzeba wierzyć, że Prezydent zawetuje ustawę i nie obudzimy się któregoś dnia w sytuacji takiej jak w Kanadzie, gdzie w szkole obok tradycyjnej ubikacji przygotowano kuwetę dla dziecka, które uważa się za kota. Przy okazji wyobraźmy sobie co stałoby się z Polską, gdyby wybory prezydenckie wygrał Trzaskowski.
Czasy są niespokojne, Putin drwi sobie z zachodnioeuropejskich przywódców, a Amerykanie zajęci są coraz bardziej sytuacją na Pacyfiku, a ostatnio także Wenezuelą, gdzie usunięto lewicowego dyktatora. Wojska mamy za mało, niektórzy z sojuszników gotowi są za wszelką cenę żyć dalej w iluzji pokoju, a rząd nie radzi sobie nawet z lokalnymi opadami śniegu, nie mówiąc już o poważniejszych kryzysach. Tusk liczy już tylko na Żurka, który ma odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych problemów kraju. Zaczynający się 2026 rok może okazać się decydujący, nie tylko w świecie, ale również w Polsce, bo musimy wybrać, czy chcemy poddać się szaleństwom skorumpowanej Unii, zrezygnować z rozwoju i dobrobytu oraz tolerować bezmyślność i chciwość obecnie rządzących, czy przygotujemy zmianę, która powinna nastąpić najpóźniej w wyborach jesienią 2027 roku.
Ryszard Terlecki


![Ryszard Terlecki: Rząd złych prognoz [FELIETON]](https://kk24.info/wp-content/uploads/2025/06/1000006923.jpg)

