Co zrobić, żeby Polaków przygotować do likwidacji ich własnego państwa, a z czasem do wyzbycia się poczucia narodowej odrębności? Jak przerobić Polaków na europejskich tubylców, przemieszanych z innymi nacjami, uwolnionych od ograniczeń własnego języka, podległych „światowym” władzom i instytucjom, lepiej znającym ich potrzeby i pragnienia? Jak formować przyszłość Polaków według jednego wzorca, zapewniającego wszystkim jednakowe szczęście pod warunkiem wyrzeczenia się własnych opinii, religijnych zabobonów czy indywidualnych ambicji.
Jak z Polaków zrobić Europejczyków, ale nie tych, co tu mieszkają od tysięcy lat, ale nowych, wolnych od historycznych uprzedzeń, otwartych na życie wśród przybyszów z innych kontynentów, uwolnionych od męczącego decydowania o własnym życiu? Trzeba im zaordynować noszą szkołę, wzorowaną na doświadczeniach tych państw, które już wdrażają nowy porządek świata bez przestarzałych podziałów płci, wieku czy rozumu. Taką szkołę trzeba narzucić rodzicom, nauczycielom i uczniom, a za kilkanaście lat będzie można być spokojnym o miejsce dzisiejszych mieszkańców „tego kraju” w europejskiej ojczyźnie różnorodności, skrojonych według jedynie słusznego i obowiązującego wzoru.
Trochę po cichu, trochę poprzez proponowane zmiany ustaw, trochę przez dobór kadry zarządzającej (im głupszy i bez własnego zdania, ale łasy na tytuły i władzę), trochę przez grę na kompleksach (przecież autorzy „europejskich” eksperymentów wiedzą lepiej), wmawia się Polakom, że na obronę tradycyjnej szkoły, która uczy i wychowuje, jest już za późno. Szkoła ma przestać wymagać wysiłku od uczniów i nauczycieli, zapewniać uczniom „dobrostan” (termin dotąd odnoszony do zwierząt), oddzielić tematykę seksualną od małżeństwa i rodziny, promować genderowe bzdury o wyborze płci (koniecznie jednej z wielu), zastąpić naukową wiedzę ideologią „ostatniego pokolenia” i klimatycznej katastrofy. Ma być „inkluzywna” (cóż to znaczy?), „odchudzona” z treści nauczania, „włączająca” czyli rezygnująca ze szkolnictwa, zapewniającego fachową opiekę i terapię uczniom tego wymagającym. Szkoła ma przekonać uczniów, że rodzice są nie dość „postępowi” (nawet jeżeli już ulegli propagandowym manipulacjom, to i tak jeszcze za mało), a rodziców uwolnić raz na zawsze od odpowiedzialności za wychowanie dzieci.
Taką szkołę szykują nam ideologowie lewicy, a przytakują im zastraszeni liberałowie, gotowi na pakt z diabłem byle zachować władzę i odpowiednie dochody. Za nimi podążają gromadki głupców, dla których bezmyślność i brak wykształcenia zalicza się do praw obywatelskich, a jedyną wartością, o którą gotowi się upominać jest przyjemność i święty spokój przed telewizorem, a coraz częściej w internecie. Słowo ojczyzna zostanie zakazane, a co najwyżej odnosić się będzie jedynie do widoku za oknem i najbliższej okolicy.
Czy zgodzimy się na taką szkołę? Taką, którą krok po kroku fundują nam lewicowi aktywiści, obsiadający ministerialne posady? Odkąd uniwersytety coraz częściej stają się łupem lewicowych miernot i akademickich spryciarzy, po upływie kolejnej dekady będziemy mieli tłum niedouczonych, ale ideologicznie sprawdzonych nauczycieli. Kto wówczas uchroni kolejne pokolenie przed umysłowym upośledzeniem, a w konsekwencji przed upadkiem cywilizacji, której już nie będzie miał kto bronić?
Ryszard Terlecki


![Ryszard Terlecki: Szkoła w rękach wrogów szkoły [FELIETON]](https://kk24.info/wp-content/uploads/2025/06/1000006923.jpg)

