Przez setki lat były częścią Masłomiącej. Zatrzymywały wodę, żyły w nich ryby, pojawiało się dzikie ptactwo, a mieszkańcy traktowali je jako miejsce wypoczynku. Dziś część stawów jest zasypana, wokół terenu od lat trwa konflikt, a sprawą zajmują się gmina, Wody Polskie i prokuratura. Władze Michałowic przekonują, że chcą doprowadzić do ochrony pozostałych zbiorników, usunięcia odpadów i rozwiązania problemu przejazdu ul. Tadeusza Kościuszki.
Wszystko zmieniło się kilka lat temu
Stawy w Masłomiącej przez lata stanowiły element miejscowego krajobrazu i pełniły również funkcję retencyjną. Według mieszkańców sytuacja zaczęła się zmieniać po pojawieniu się nowego właściciela terenu.
Od tego czasu lokalna społeczność alarmuje, że kolejne fragmenty zbiorników są zasypywane. W miejsce, gdzie wcześniej znajdowała się woda, przyjeżdżały ciężarówki przywożące m.in. ziemię, gruz, płyty betonowe i inne materiały. Jeden ze stawów, który jeszcze dwa lata wcześniej był zasypany częściowo, obecnie został wypełniony niemal całkowicie.
To właśnie stan zbiorników stał się początkiem wieloletniej walki mieszkańców o zachowanie tego miejsca.
Właściciel odpiera zarzuty
Tomasz N., właściciel terenu, nie zgadza się z twierdzeniami, że niszczy stawy. W rozmowie z reporterem programu „Uwaga!” przekonywał, że jego działania są zgodne z prawem. Materiały znajdujące się na terenie określał m.in. jako płyty drogowe i odrzucał zarzut prowadzenia dewastacji.
Sprawa wyszła jednak poza konflikt między właścicielem a mieszkańcami. Prokuratura skierowała przeciwko Tomaszowi N. akt oskarżenia do sądu, a od lutego 2026 roku prowadzone jest kolejne postępowanie dotyczące niszczenia stawów. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień.
O tym, czy doszło do naruszenia prawa i jaka może być odpowiedzialność właściciela, rozstrzygną właściwe organy i sąd.
Są kary. Część pieniędzy już wyegzekwowano
Najbardziej konkretne działania podjęła obecnie gmina Michałowice. Samorząd prowadzi postępowania dotyczące odpadów oraz usunięcia drzew.
Wójt Daniel Gajoch informował o 20 tys. zł grzywny związanej z odpadami oraz prawie 51 tys. zł za nielegalne usunięcie ośmiu drzew. Ponieważ nieruchomość ma dwoje współwłaścicieli, sankcje naliczono wobec obu. Łączna kwota przekroczyła 140 tys. zł.
Według wójta około 70 tys. zł zostało już ściągnięte za pośrednictwem komornika.
Oddzielne postępowanie prowadziły Wody Polskie. Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie Wojciech Kozak informował o nałożeniu na właściciela 250 tys. zł kary finansowej, która według jego informacji nie została zapłacona.
Czy na stawach będzie można budować?
W ostatnim czasie pojawił się również spór dotyczący miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Gmina stanowczo zaprzecza, aby dokument przyjęty w 2025 roku otworzył możliwość zabudowania istniejących stawów.
Według samorządu funkcje turystyczne i rekreacyjne dotyczące części terenów w ich otoczeniu obowiązywały już wcześniej. Zarówno poprzedni, jak i obecny plan nakazują zachowanie istniejących stawów.
Gmina podkreśla również, że plan nie został wstrzymany. Obowiązuje od 22 lipca 2025 roku, natomiast zawieszone zostało postępowanie przed sądem administracyjnym. Samorząd zapowiada wystąpienie o sprostowanie informacji, które przedstawiały tę sytuację inaczej.
Doszedł jeszcze problem z drogą
Konflikt wokół stawów ma również bardzo praktyczny wymiar dla mieszkańców – chodzi o przejazd ul. Tadeusza Kościuszki.
Na jednej z maszyn znajdujących się na terenie właściciel umieścił napis, w którym w sprawie przejazdu odsyła mieszkańców do wójta. Daniel Gajoch uważa, że jest to reakcja na jego działania przeciwko degradacji stawów. Jest to jednak ocena samego wójta.
Samorząd postanowił rozwiązać problem drogi formalnie. Przygotowywana jest dokumentacja potrzebna do uzyskania decyzji ZRID. Po jej uprawomocnieniu nieruchomości potrzebne pod drogę mają z mocy prawa stać się własnością gminy.
Odszkodowanie dla dotychczasowego właściciela będzie ustalane w osobnym postępowaniu i według gminy nie ma wstrzymywać przejęcia gruntu. Docelowo ma to umożliwić przywrócenie przejazdu ul. Tadeusza Kościuszki.
Co ma wydarzyć się dalej?
Plan samorządu obejmuje trzy główne problemy: doprowadzenie do usunięcia odpadów, ochronę istniejących stawów oraz trwałe rozwiązanie sprawy drogi.
Nie oznacza to jednak, że efekty pojawią się natychmiast. Daniel Gajoch zwraca uwagę, że część postępowań administracyjnych może trwać nawet od dwóch do trzech lat, a nie wszystkie decyzje znajdują się w kompetencjach gminy.
Wójt przyznaje również, że szybkie przywrócenie stawów do dawnego stanu trudno dziś zagwarantować bez współpracy właściciela i skutecznego działania wszystkich właściwych instytucji.
Dziś najważniejsze pytanie nie dotyczy więc już tego, czy problem istnieje. Stawką jest to, ile z historycznych stawów uda się jeszcze zachować i czy prowadzone od lat postępowania doprowadzą wreszcie do realnej zmiany na miejscu.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info
za: gmina michałowice/uwaga.tvn.pl/



