Urząd Miasta Krakowa kontynuuje ofensywę informacyjną wokół Strefy Czystego Transportu, przedstawiając nowe dane, argumenty i głosy ekspertów medycznych. Po okresie intensywnej krytyki i społecznych emocji magistrat podkreśla, że SCT nie jest działaniem doraźnym ani politycznym eksperymentem, lecz konsekwentną odpowiedzią na realny problem zdrowotny, z którym Kraków mierzy się od lat. Chodzi przede wszystkim o zanieczyszczenie powietrza dwutlenkiem azotu, którego głównym źródłem jest dziś transport drogowy.
Po niemal całkowitej likwidacji pieców węglowych i usunięciu ponad 45 tysięcy palenisk na paliwa stałe miasto znacząco poprawiło jakość powietrza w zakresie pyłów zawieszonych. Jednak, jak wskazują najnowsze analizy, obecnie największym wyzwaniem są emisje komunikacyjne, szczególnie w gęsto zabudowanych dzielnicach oraz wzdłuż głównych arterii. Badania społeczne pokazują, że krakowianki i krakowianie wciąż odczuwają niepokój związany z jakością powietrza, a zanieczyszczenia generowane przez ruch samochodowy stały się dominującym czynnikiem pogarszającym warunki życia w mieście.
Pomiary wykonane w październiku i listopadzie 2025 roku w 46 lokalizacjach na terenie Krakowa wykazały, że we wszystkich punktach stężenia NO₂ przekraczały zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, a w 44 miejscach także obowiązujące normy unijne. Najwyższe wartości odnotowano na skrzyżowaniach o dużym natężeniu ruchu, co potwierdza bezpośredni związek problemu z transportem drogowym.
Władze miasta podkreślają, że Strefa Czystego Transportu jest narzędziem ochrony zdrowia publicznego. To stanowisko jednoznacznie popierają lekarze i eksperci. Profesor Jerzy Sadowski, kardiochirurg i konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiochirurgii, zwraca uwagę, że powietrze o wysokiej zawartości pyłów i tlenków azotu stanowi poważne zagrożenie dla układu sercowo-naczyniowego, ale także sprzyja chorobom układu oddechowego, alergiom oraz nowotworom. Jak podkreśla, w coraz bardziej zabudowanym i słabo wentylowanym Krakowie każde ograniczenie emisji ma realną wartość zdrowotną, o ile wprowadzane jest w sposób stopniowy i umożliwiający mieszkańcom dostosowanie się do zmian.
Podobne stanowisko prezentuje dr Andrzej Wiśniewski, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Szpitala im. Żeromskiego. Zwraca on uwagę, że redukcja emisji NO₂ i pyłów bezpośrednio przekłada się na mniejsze ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i oddechowych. Korzyści zdrowotne, jak podkreśla, pojawiają się zarówno w krótkiej perspektywie, poprzez ograniczenie zaostrzeń astmy, POChP czy alergii, jak i w długim okresie, zmniejszając liczbę chorób przewlekłych i przedwczesnych zgonów. Choć pełne dane po wprowadzeniu SCT od stycznia 2026 roku będą dostępne dopiero w kolejnych latach, doświadczenia innych miast pokazują, że skutecznie wdrożone strefy niskoemisyjne przyspieszają poprawę jakości powietrza.
Skalę problemu obrazuje fakt, że według danych Institute for Global Health w Krakowie każdego roku około 450 przedwczesnych zgonów można powiązać z nadmiernym zanieczyszczeniem powietrza. Badania Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazują natomiast, że w dni o wysokich stężeniach NO₂ dzieci osiągają gorsze wyniki w testach poznawczych, co wpływa na koncentrację i proces uczenia się. Dr Lidia Stopyra, ordynator oddziału chorób infekcyjnych i pediatrii Szpitala im. Żeromskiego, podkreśla, że zanieczyszczenia związane z ruchem drogowym zwiększają ryzyko chorób oddechowych, metabolicznych i nowotworowych u dzieci, a spaliny z silników Diesla zostały zakwalifikowane przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem jako substancje rakotwórcze.
Władze Krakowa zaznaczają, że Strefa Czystego Transportu nie jest celem samym w sobie, lecz kolejnym etapem długofalowej polityki poprawy jakości życia w mieście. Podobnie jak kilka lat temu konieczna była rezygnacja z tzw. kopciuchów, dziś stawką jest zdrowie obecnych i przyszłych pokoleń mieszkańców Krakowa.



