Kraków testuje nowe rozwiązanie wspierające dzikie pszczoły samotnice. W trzech miejscach w mieście powstały pierwsze kopczyki pszczele, czyli specjalnie przygotowane mikrosiedliska do gniazdowania rodzimych zapylaczy. Pilotaż objął Park Rżąka, Park Zaczarowanej Dorożki oraz rejon ul. Rybnej.
Uroczysta inauguracja projektu odbyła się 18 czerwca w Parku Rżąka. To właśnie tam rozpoczęto pierwsze obserwacje funkcjonowania nowych siedlisk w miejskiej zieleni. Kopczyki mają pomagać dzikim pszczołom samotnicom, które nie żyją w ulach jak pszczoła miodna, ale są bardzo ważne dla miejskich ekosystemów. W Parku Rżąka uzupełnieniem mikrosiedlisk jest łąka kwietna z rodzimych gatunków roślin, bo dzikie zapylacze potrzebują zarówno miejsc do zakładania gniazd, jak i odpowiedniej bazy pokarmowej.
Pomysł studentów trafił do krakowskiej zieleni
Projekt „Ochrona dzikich pszczół na terenach miejskich” przygotował zespół Sekcji Bioróżnorodności Leśnej Koła Naukowego Leśników Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Koncepcja zdobyła drugie miejsce w konkursie „KRAKÓW♥EKO – Zielone Granty”, organizowanym przez Wydział ds. Przedsiębiorczości i Innowacji Urzędu Miasta Krakowa przy współpracy z firmą InPost. Dzięki współpracy miasta, uczelni i Zarządu Zieleni Miejskiej nagrodzony pomysł nie pozostał tylko projektem konkursowym, ale został wdrożony w terenie.
Bogna Halska-Pionka, pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. współpracy ze środowiskiem naukowo-akademickim, podkreśla, że przedsięwzięcie dobrze pokazuje wartość współpracy miasta ze studentami. Zwraca uwagę, że młodzi naukowcy zaproponowali konkretny i potrzebny projekt, a jego realizacja wspiera miejską bioróżnorodność.
Dzika pszczoła to nie tylko pszczoła miodna
Autorami projektu są Gabriela Jankowska i Jakub Pietrzyk, studenci drugiego roku leśnictwa Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz przedstawiciele Sekcji Bioróżnorodności Leśnej. Jak tłumaczą, ich pomysł wyrósł z chęci lepszego poznania pszczół, ale nie tych najbardziej kojarzonych z hodowlą i ulami. Studenci chcieli skupić się na dzikich, rodzimych gatunkach, które często pozostają mniej zauważalne, choć pełnią bardzo ważną rolę w przyrodzie.
Znaczenie projektu podkreśla prof. Krystyna Czekońska z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, opiekunka Sekcji Bioróżnorodności Leśnej. Wskazuje, że pszczoły samotnice muszą funkcjonować w coraz trudniejszych warunkach, dlatego wymagają ochrony i większej uwagi. Kopczyki pszczele mają być jednym z praktycznych sposobów wspierania tych owadów w mieście.
Mieszkańcy też mogą pomóc naukowcom
Ważną częścią przedsięwzięcia są obserwacje przyrodnicze prowadzone z udziałem mieszkańców. Studenci korzystają z aplikacji iNaturalist, która pozwala dokumentować spotkane gatunki, dodawać zdjęcia i dzielić się wynikami z innymi użytkownikami. To element nauki obywatelskiej, czyli metody angażującej nie tylko badaczy, ale też pasjonatów przyrody i osoby spacerujące po mieście.
Krakowianki i krakowianie mogą więc włączyć się w projekt, fotografując dzikie pszczoły i dodając obserwacje w aplikacji. Takie zdjęcia mogą pomóc w zbieraniu danych o występowaniu pszczół, porach ich aktywności, sezonowości oraz gatunkach pojawiających się w miejskiej przestrzeni. Dla naukowców i studentów to cenna baza informacji o tym, jak dzikie zapylacze radzą sobie w Krakowie.
Pilotaż pokaże, co dalej
Zarząd Zieleni Miejskiej będzie monitorować, jak kopczyki funkcjonują w parkach i przy ul. Rybnej. Łukasz Mielczarek z Zespołu ds. Lasów i Przyrody ZZM zwraca uwagę, że Park Rżąka ma już zróżnicowany teren, z wodą, drzewami i trawami, ale miasto chce dodatkowo wzbogacać takie miejsca o siedliska i mikrosiedliska. Ma to znaczenie nie tylko dla bioróżnorodności, ale też dla odporności miasta na zmiany zachodzące w środowisku.
Edyta Kołodziejczyk, kierownik Wydziału Zieleni w Zarządzie Zieleni Miejskiej w Krakowie, zapowiada obserwację pilotażu i analizę doświadczeń z pierwszego wdrożenia. Jeśli rozwiązanie się sprawdzi, Kraków będzie rozważał kolejne działania wspierające dzikie pszczoły samotnice na terenach zieleni miejskiej. Pierwsze kopczyki są więc testem, ale też sygnałem, że ochrona małych zapylaczy może stać się stałym elementem myślenia o miejskiej przyrodzie.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info


