Kierowcy korzystający z autostrady A4 na kluczowym odcinku łączącym stolicę Małopolski z Górnym Śląskiem muszą uzbroić się w cierpliwość. Rozpoczęta w marcu modernizacja nawierzchni między węzłami Byczyna i Rudno to zaledwie wstęp do ogromnych zmian, które w najbliższej dekadzie całkowicie odmienią charakter tej trasy.
Obecnie prace koncentrują się na tzw. odcinku chrzanowskim, gdzie ze względu na wymianę asfaltu wprowadzono tymczasową organizację ruchu. Choć zarządca stara się utrzymać po dwa pasy w każdym kierunku, wykorzystując do tego jedną jezdnię, to wjazd na autostradę w Balinie i Chrzanowie stał się prawdziwym wyzwaniem. Likwidacja tradycyjnych pasów rozbiegowych i wprowadzenie znaku „STOP” na wjazdach powoduje, że włączenie się do ruchu wymaga całkowitego zatrzymania pojazdu, co w godzinach szczytu generuje spore zatory na drogach dojazdowych.
Prowadzone obecnie działania są ściśle powiązane z nadchodzącym końcem umowy koncesyjnej. Zarządca drogi ma obowiązek przekazać infrastrukturę stronie publicznej w 2027 roku w nienagannym stanie technicznym, co wymusza intensywne remonty nawierzchni oraz modernizację obiektów inżynieryjnych, takich jak mosty i wiadukty. Aktualny etap prac naprawczych ma potrwać do końca maja 2026 roku, jednak nie oznacza to końca utrudnień w dłuższej perspektywie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) rozpoczęła już bowiem procedury związane z docelową rozbudową trasy. Ogłoszono pierwszy przetarg na dokumentację projektową dla odcinka Brzęczkowice – Byczyna, który zakłada dobudowę trzeciego pasa ruchu w obu kierunkach.
Rozbudowa A4 to projekt o ogromnej skali, który obejmie nie tylko same jezdnie, ale również infrastrukturę towarzyszącą. Planowana jest gruntowna modernizacja geometrii węzłów Jeleń i Byczyna oraz rozszerzenie Miejsc Obsługi Podróżnych w Zastawiu i Kępnicy. Inwestycja ta jest niezbędna, biorąc pod uwagę prognozowany wzrost natężenia ruchu po 2027 roku. Właśnie wtedy, po przejęciu drogi przez państwo, planowane jest całkowite zniesienie opłat za przejazd. Darmowa autostrada bez wątpienia przyciągnie tysiące nowych użytkowników, co bez dodatkowych pasów ruchu mogłoby doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego regionu.
Harmonogram przewiduje, że ciężki sprzęt budowlany związany z poszerzaniem autostrady pojawi się na trasie na początku przyszłej dekady, a finał prac planowany jest na lata 2030–2032. Oznacza to, że odcinek między Krakowem a Katowicami przez najbliższe lata pozostanie placem budowy, wymagającym od podróżnych dużej uwagi i planowania wyjazdów z wyprzedzeniem.
Docelowo jednak połączenie aglomeracji krakowskiej i śląskiej ma stać się bezpłatne, bezpieczniejsze i przede wszystkim znacznie bardziej przepustowe, co realnie wpłynie na rozwój gospodarczy całej południowej Polski.
za: Gazeta Krakowska




