To był wieczór, na który kibice przy ulicy Reymonta czekali od dawna. Wisła Kraków, pokonując przed własną publicznością Chrobrego Głogów 2:0, oficjalnie zapewniła sobie powrót do piłkarskiej Ekstraklasy. Krakowianie wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej po czterech latach nieobecności, stawiając „kropkę nad i” po wcześniejszym zwycięstwie w Rzeszowie.
Dominacja od pierwszych minut
Spotkanie z Chrobrym Głogów od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy. Już w 15. minucie stadion oszalał ze szczęścia, gdy Julian Lelieveld popisał się precyzyjnym strzałem z woleja po dośrodkowaniu Frederico Duarte. Choć krakowianie kontrolowali przebieg meczu, w dalszej części pierwszej połowy skupili się na spokojnym budowaniu akcji wieloma podaniami, nie pozwalając rywalom na stworzenie najmniejszego zagrożenia pod własną bramką.
Zaraz po wznowieniu gry w drugiej części meczu, Wisła wyprowadziła drugi cios. W 48. minucie Marko Bozić, po podaniu od Kacpra Dudy, płaskim strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0. Reszta spotkania upłynęła pod znakiem świętowania na trybunach i kolejnych okazji strzeleckich dla wiślaków, których Chrobry nie był w stanie zatrzymać.
Stadion pękał w szwach
Zainteresowanie meczem, który miał przesądzić o awansie, było gigantyczne. Wszystkie bilety na 33-tysięczny obiekt zostały wyprzedane, a prezes Jarosław Królewski przyznał, że nawet gdyby stadion mógł pomieścić 50 tysięcy osób, również byłby pełny. Atmosfera na trybunach i otoczka spotkania wyraźnie przytłoczyła ekipę z Głogowa, która zwłaszcza w pierwszej połowie wyglądała na boisku bardzo słabo.
Dla Wisły Kraków to koniec długiej drogi i powrót do piłkarskiej elity. Sukces ten jest efektem konsekwentnej gry, co pozwoliło zawodnikom schodzić z boiska z poczuciem dobrze wykonanej pracy i świętować sukces razem z tysiącami wiernych fanów.


