Wisła Kraków dopisała kolejne domowe zwycięstwo, pokonując Wisłę Płock 2:1, ale Mariusz Jop daleki był od zachwytu nad całym występem swojego zespołu. Trener „Białej Gwiazdy” docenił zdecydowanie lepszą pierwszą połowę, natomiast po przerwie Wisła zbyt długo była zepchnięta do niskiej obrony i nie potrafiła uspokoić meczu przy piłce.
Pierwsza połowa taka, jakiej Jop oczekuje od Wisły
To właśnie grę przed przerwą szkoleniowiec wskazał jako kierunek, w którym powinien zmierzać zespół. Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce, spokojniej budowała akcje i miała większą kontrolę nad przebiegiem spotkania. Rywale stworzyli wprawdzie dwie groźne sytuacje po przejściach do ataku, jednak obraz gry był zdecydowanie bliższy temu, czego sztab oczekuje od krakowskiej drużyny.
Po zmianie stron sytuacja wyglądała już inaczej. Gospodarze przez zbyt długi czas bronili głęboko i mieli problem z wyjściem spod pressingu oraz dłuższym utrzymaniem się przy piłce. Mariusz Jop zaznaczał, że Wisła Płock nie stworzyła z tego bardzo dużego zagrożenia, ale taki sposób bronienia wyniku nie jest tym, co chciałby oglądać regularnie.
Wisła mogła zamknąć ten mecz wcześniej
Mimo słabszej kontroli po przerwie krakowianie mieli swoje okazje. Jordi znalazł się około pięciu metrów od bramki, lecz nie trafił czysto w piłkę, swoją sytuację miał również Rafał Mikulec. Wisła Płock najgroźniejszą okazję w drugiej połowie stworzyła po stałym fragmencie gry.
Trener mocno docenił natomiast determinację i zaangażowanie zespołu w obronie prowadzenia. Po wcześniejszym meczu z Piastem Gliwice właśnie funkcjonowanie defensywy było jednym z elementów wymagających poprawy. Tym razem Wisła potrafiła utrzymać korzystny rezultat, mimo że szkoleniowiec zapowiedział szczegółową analizę błędów.
Jop nie obwinia Dudy za gola
Przy bramce dla Wisły Płock uwagę zwróciła strata Kacpra Dudy. Mariusz Jop nie sprowadzał jednak tej sytuacji wyłącznie do błędu swojego zawodnika. Wskazywał przede wszystkim na dobre zachowanie Pacheco, który przewidział podanie i szybko wykorzystał moment przejścia do ataku, zagrywając za plecy Alana.
Według szkoleniowca takie sytuacje są szczególnie niebezpieczne na poziomie Ekstraklasy, ponieważ po stracie piłki drużyna znajduje się w ustawieniu przygotowanym do ataku, a nie do natychmiastowej obrony. Jop podkreślał, że Wisła sama próbuje szukać podobnych okazji, ale jeśli szybki atak nie jest możliwy, musi umieć przejść do spokojniejszego ataku pozycyjnego.
Carbo poza kadrą. Uraz nie jest poważny
W meczu z Wisłą Płock zabrakło Marca Carbo. Hiszpan zmaga się z lekkim urazem, ale według Mariusza Jopa sytuacja nie wygląda poważnie. Trener przewiduje, że od wtorku pomocnik powinien normalnie trenować z zespołem.
Szkoleniowiec zwrócił również uwagę na atmosferę na trybunach. Mecz rozezegrano przy pełnym stadionie, a według Jopa energia kibiców realnie pomogła drużynie w utrzymaniu wyniku i wywalczeniu kolejnych trzech punktów przed własną publicznością.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info



