Dwa gole Angela Rodado nie oznaczają, że Wisła Kraków natychmiast zamknęła temat następcy Jordiego Sancheza, ale klub nie zamierza też wykonywać ruchu na siłę. Po zwycięstwie 2:0 z Jagiellonią Białystok Mariusz Jop przyznał, że dział sportowy cały czas analizuje możliwe wzmocnienia. Trener zwrócił jednak uwagę na jeden problem – zawodnik pozostający obecnie bez klubu może potrzebować tyle czasu na przygotowanie, że realną wartość dałby Wiśle dopiero w kolejnej rundzie.
Transfer teraz, zimą, a może wcale?
Odejście Jordiego Sancheza automatycznie uruchomiło pytania o obsadę ataku. Jop nie przesądza jednak, że Wisła musi sprowadzić kolejnego napastnika już teraz. Jak tłumaczył, wszystko będzie zależało od tego, jakie możliwości pojawią się na rynku.
Szkoleniowiec zaznaczył, że wolny zawodnik najprawdopodobniej nie byłby dziś odpowiednio przygotowany do gry. Dlatego nawet ewentualny transfer dokonany w najbliższym czasie mógłby być ruchem bardziej z myślą o następnej rundzie. Jop pozostawił otwarte wszystkie scenariusze – wzmocnienie teraz, zimą, a nawet brak transferu na tę pozycję.
Takie podejście łatwiej przyjąć po występie Rodado. Hiszpan strzelił Jagiellonii obie bramki, ale trener nie wiąże jego postawy z tym, że po odejściu Sancheza zmniejszyła się konkurencja. Według Jopa Rodado należy raczej do piłkarzy, którzy dobrze czują się wtedy, gdy spoczywa na nich odpowiedzialność i mogą pełnić rolę jednego z liderów zespołu.
Rodado strzela, ale Jop widzi jeszcze rezerwy
Trener podkreślił, że dobra forma napastnika nie była dla niego niespodzianką. Już podczas treningów i wcześniejszych spotkań miał widzieć wyraźną poprawę w grze Hiszpana. Dwa gole przeciwko Jagiellonii były dla Jopa potwierdzeniem tego kierunku.
Rodado został pochwalony nie tylko za skuteczność. Szkoleniowiec zwrócił uwagę również na jego pracę bez piłki i współpracę z Juliusem Ertlthalerem przy utrudnianiu gościom rozpoczynania akcji. Jednocześnie Jop uważa, że napastnik nie osiągnął jeszcze swojego maksimum. Fizycznie wygląda już dobrze, poprawiły się jego decyzje i poruszanie w przestrzeni, a intuicję w polu karnym oraz dobre uderzenie – zdaniem trenera – posiadał od dawna.
Inna sytuacja dotyczy Elie Youana. Jop opisywał go jako zawodnika, który lubi zdobywać przestrzeń prowadzeniem piłki i potrafi wygrywać pojedynki, ale nadal nie zawsze podejmuje optymalne decyzje. Trener łączy to m.in. z faktem, że przez ostatnie pół roku Youan nie rozgrywał meczów o stawkę. Zmiana Francuza przeciwko Jagiellonii wynikała natomiast z oceny jego przygotowania fizycznego w końcowej części spotkania.
Jop: taką Wisłę chcemy oglądać
Dopiero po tych personalnych wątkach widać, dlaczego szkoleniowiec był tak zadowolony z całego zespołu. W jego ocenie Wisła od początku narzuciła warunki, dobrze funkcjonowała zarówno z piłką, jak i bez niej, a założenia przygotowane na mecz zostały zrealizowane.
Jop wskazywał, że Jagiellonia stworzyła właściwie tylko jedną naprawdę groźną sytuację – uderzenie Jesusa Imaza obok bramki. Krakowianie mieli natomiast znacznie więcej okazji, szczególnie po przejściach z obrony do ataku. Trener przyznał, że przy lepszym rozegraniu tych momentów wynik mógł być wyższy niż 2:0. Jednocześnie właśnie fazy przejściowe wskazał jako element, nad którym zespół nadal będzie pracował.
Wysokie ustawienie Alana Urygi również nie było przypadkiem. Jop wyjaśnił, że wynikało z przygotowanego sposobu obrony. W niektórych momentach Wisła przechodziła do krycia jeden na jednego, dlatego środkowy obrońca pojawiał się znacznie wyżej, zwłaszcza gdy Jagiellonia rozpoczynała akcje od własnej bramki.
W kadrze zabrakło natomiast Macieja Kuziemki. Powodem były problemy zdrowotne po urazie odniesionym na treningu, przez które zawodnik nie był brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
Jop nie odpuści sprawy przerwanej kontry
Po meczu wrócił także temat jednej z decyzji sędziego Piotra Lasyka. Arbiter początkowo przyznał Jagiellonii rzut rożny, ale po informacji z VAR zmienił decyzję i nakazał wznowienie gry od bramki Wisły. Marcel Łubik zrobił to błyskawicznie, posyłając daleką piłkę do Frederico Duarte, który ruszył w kierunku bramki rywali. Wtedy sędzia zatrzymał akcję i nakazał ponowne wznowienie.
Jop przyznał, że ta sytuacja go zirytowała. Według relacji szkoleniowca sędzia techniczny tłumaczył, że skoro pierwotna decyzja arbitra była błędna i została zmieniona po interwencji VAR, Wisła nie powinna uzyskać z tego błędu dodatkowej korzyści. Trener nie przesądził, czy taka interpretacja była zgodna z przepisami. Zapowiedział natomiast, że sprawdzi dokładnie, jak regulamin traktuje podobną sytuację.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Krakowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Krakowa i Małopolski.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku i YouTubie.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kk24.info




