Wisła Kraków miała w Opolu prowadzenie, ale zamiast spokojnie dowieźć korzystny wynik, sama wpędziła się w ogromne problemy. Czerwona kartka dla Marko Bozicia, fatalne błędy przy wyprowadzaniu piłki i dwa gole Odry po przerwie sprawiły, że „Biała Gwiazda” przegrała 1:2 i już na tym etapie żegna się z Pucharem Polski. Szczególnie bolesne jest to, że oba trafienia gospodarzy padły po sytuacjach, których krakowianie mogli uniknąć.
Wszystko zaczęło się dobrze. Kuziemka dał Wiśle prowadzenie
Mariusz Jop zdecydował się na bardzo mocne przemeblowanie jedenastki. Spośród zawodników, którzy zaczynali ostatni ligowy mecz z Wieczystą, miejsce w podstawowym składzie zachowali tylko James Igbekeme i Marko Bozić. Początek nie był dla krakowian łatwy – już w 4. minucie sędzia Damian Kos wskazał na rzut karny dla Odry po starciu Wiktora Biedrzyckiego z Michałem Feliksem, ale decyzję cofnięto, bo zawodnik gospodarzy wcześniej znajdował się na spalonym. Wisła długo nie potrafiła stworzyć zagrożenia, aż wreszcie Angel Rodado i Maciej Kuziemka rozegrali akcję zakończoną precyzyjnym strzałem tego drugiego w dalszy róg. Krakowianie objęli prowadzenie i wydawało się, że zaczynają przejmować kontrolę nad spotkaniem.
Bozić stracił panowanie nad sobą. VAR nie pozostawił mu szans
Mecz zmienił się całkowicie w 30. minucie. Po ostrym wejściu Jakuba Pochcioła sędzia nie przerwał gry, a sfrustrowany Marko Bozić chwilę później bardzo ostro zaatakował Tomasza Gajdę. Damian Kos początkowo pokazał piłkarzowi Wisły żółtą kartkę, lecz po analizie VAR i obejrzeniu sytuacji na monitorze zmienił decyzję na czerwoną. „Biała Gwiazda” została więc w dziesiątkę na ponad godzinę gry. Odra natychmiast przejęła inicjatywę i jeszcze przed przerwą mogła wyrównać, ale Michał Feliks z kilku metrów nie trafił do bramki.
Wisła rozdawała prezenty. Letkiewicz i Igbekeme pod presją
Najgorszy fragment Wisły przyszedł tuż po zmianie stron. Patryk Letkiewicz najpierw zbyt długo wznawiał grę, co zakończyło się rzutem rożnym dla gospodarzy. Chwilę później krakowianie ponownie próbowali rozpocząć akcję od własnej bramki, stracili piłkę, a po dośrodkowaniu młody golkiper nie zdołał jej utrzymać. Patryk Szysz skorzystał z prezentu i skierował futbolówkę do pustej bramki. Osiem minut później problemy zaczęły się ponownie od rozegrania od tyłu. Letkiewicz podał do Jamesa Igbekeme, ten szybko stracił piłkę, a Michał Feliks dostał podanie w pole karne i w sytuacji sam na sam dał Odrze prowadzenie 2:1.
Dla Letkiewicza był to koniec meczu. Bramkarz zasygnalizował uraz i został zmieniony, a między słupkami Wisły pojawił się debiutujący w pierwszej drużynie Bartosz Neugebauer. Przy prowadzeniu Odry krakowianie nie mieli już komfortu czekania na swoje okazje – mimo gry w osłabieniu musieli ruszyć po wyrównanie.
Ertlthaler miał wszystko, żeby uratować Wisłę
Najlepsza szansa przyszła w 69. minucie. Po rzucie rożnym Odry Wisła błyskawicznie wyszła z kontratakiem, a Julius Ertlthaler przebiegł kilkadziesiąt metrów i znalazł się sam przed Miłoszem Mleczką. Bramkarz gospodarzy wygrał jednak ten pojedynek i utrzymał prowadzenie swojej drużyny. Mariusz Jop wprowadził jeszcze Jordiego Sancheza, szukając większej siły z przodu, ale Odra skutecznie broniła przewagi i jednocześnie próbowała odpowiadać kontratakami.
Porażka w Opolu przerwała również dobrą serię Wisły na tym stadionie. Przez cztery poprzednie lata rywalizacji obu klubów w I lidze krakowianie ani razu nie przegrali na wyjeździe z Odrą – zanotowali tam trzy zwycięstwa i jeden remis. Tym razem wynik 1:2 oznacza dla zespołu Mariusza Jopa koniec udziału w Pucharze Polski w sezonie 2026/2027. Wisła może teraz koncentrować się wyłącznie na rozgrywkach ligowych.



